Добавил:
Upload Опубликованный материал нарушает ваши авторские права? Сообщите нам.
Вуз: Предмет: Файл:
Korolko Miroslaw - Sredniowieczna piesn religij...rtf
Скачиваний:
4
Добавлен:
01.05.2025
Размер:
3 Мб
Скачать
☆

I.13 Płaczy dzisia, duszo wszelka

w. 18 nielitościwie — bezlitośnie.

w. 19 nie jest taka — nie ma takiej.

w. 24 płeć — ciało,

w. 25 członki wszyćki — całe ciało.

w. 37–40 — nie było tam żadnej litości wobec cierpiącego Jezusa, ani też żadnej czci dla Boga.

w. 42 przyjacielom widzącym — tj. widzącym mękę Chrystusa.

w. 43 spomień — wspomnij.

w. 54 jakoś żyw — jak to się dzieje, że jesteś żywy.

w. 64 rzewliwy — pełen żałości.

w. 66 domieść — tu: przyjmij do miejsca.

1.14 Wszechmogący nasz Panie, dziwnoś swój świat sprawił

Utwór znany z zaginionego dziś druku: Pieśń o Bożym umęczeniu teraz na nowo przełożona, druk. Hieronim Wietor, Kraków 1532. Podstawą obecnego wydania jest druk: Pieśń o Bożym umęczeniu barzo nabożna i wszelkiemu krześcijaninowi potrzebna, druk. Mateusz Siebeneicher, Kraków 1558 (unikat Biblioteki Narodowej w Warszawie, sygn. XVI.0.249).

Poprzednie wydanie: Polskie pieśni pasyjne, s. 171–174.

Wszechmogący nasz Panie, dziwnoś swój świat sprawił,

A swą niezwykłą miłość człowiekowi zjawieł.

Na kstałt swej świętej twarzy raczełeś go stworzyć,

A nad wszytkim stworzenim przedniejszym przełożyć.

Ale mdłe przyrodzenie człowieczej krewkości

Złomiło przykazanie Pańskiej wielmożności.

Widząc Pan niewdzięcznego łaski swej człowieka,

Zdał go beł na męczenie prawie aż do wieka.

Przyszedł czas, ulitował Pan swego stworzenia,

Chcąc je mile wykupić z onego morzenia.

Z tajemności Trojce Świętej bóstwo swe rozdzielił,

A na świat w panieński żywot swego Syna wcielił.

Anioł Pannę pozdrowieł, poselstwo jej zjawieł,

Duch Święty w serce <z>stąpił, a tam ciało sprawieł.

A coć beło pisano o takim wcieleniu,

Jawnie to nam ukazał tu, przy porodzeniu.

Przyszedł potem Pan na świat, na dziwne błędności,

Cierpiał troskę i smutek, wszytki przeciwności;

Jeszcze mu sie nie zdało, by nas tak wybawieł,

Ależ swe święte ciało na mękę wyprawieł.

Jechał do Jeruzalem, przyjęt znamienicie,

Tam z swymi zwoleniki wieczerzał obficie.

W osobie chleba wszytki świętym ciałem sprawieł,

Które tu nam k radości na pamięć zostawieł.

Sprawieł tam i Judasza, który przedał jego,

Chcąc go potem zaś przywieść do królestwa swego.

Ale złość zwycięzeła, tym sie nie polepszeł,

By swego mistrza wydał, co rychlej pośpieszeł.

Szedł potem do ogroda, krzyżem sie położeł,

Wołał ku Bogu Ojcu, by mu mąk odłożeł.

Ale Pan z onej chęci, by lud swój wykupieł,

Swemu miłemu Synu niwczym nie przepuście!.

Tam jęt potem w ogrodzie jako podejrzany,

Od własnego szafarza zdradliwie przedany;

Wleczon przez rzekę Cedron, tam pierwej rozkrwawion,

Na swe święte oblicze o kamień obrażon.

Przywiedzion do Annasza, pierwszego sędziego,

Pytał go oa zwolen<n>iki i o nauce jego.

Rzekł Pan: „Wszakem sie nigdy <z> swą nauką nie kreł”.

Okrutnie go kat za to w świętą twarz uderzeł.

Potem przed Kaifaszem postawion związany;

Stał Pan przed swym stworzeniem, by on łotr wybrany.

Eozmaite tam świadectwa nań wynajdowali,

Acz nie beły prawdziwe, na świętą twarz plwali.

Bywszy u Kaifasza, stawion Herodowi,

Chcąc widzieć jakie znaki, rad beł prorokowi.

Lecz nasz Pan przez przyczyny znaków nie ukazał,

Zgardził ji kroi, k lekości w pawłokę go odział.

Odesłan Piłatowi, na sądzie postawion.

Piłat, znając prawego, chciał, by beł wybawion.

Ale chciał lud uśmierzyć, ono ich wołanie:

Zdał Pana na okrutne katom biczowanie.

Po okrutnym ubiciu w ciernie koronowan,

Posadzony na stolcu, bisiorem przyodzian.

Oczy mu zawiązawszy, królem go nazwali.

„Prorokuj, kto cie bije, wszak cie Bogiem zwali”.

Kazał go na plac wywieść tak źbiczowanego.

„Owoż macie człowieka prawego”.

Krzyknęli wszyscy głosem, by beł ukrzyżowan.

„Na nas, na nasze syny niechaj będzie wydań”.

Jeszcze spytał tajemnie Piłat zranionego:

„Powiedz mi, jeśliś ty jest Syn Boga żywego?

Mam moc ciebie wybawić, bać się nie potrzeba”.

Rzekł Pan: „Me miałby żadnej, by—ć nie dana z nieba”.

Piłat potem przebaczył Boskiej niewinności,

Zdał go na sromotną śmierć krzyżowej srogości.

Wiedzion z miasta, okrutnym krzyżem obciążony,

Ubit, uplwan sromotnie, wszytek zekrwawiony.

O, jako tam żałosna miła Matka beła.

Jednego Syna mając, tak marnie straciła.

Gdzie z daleka pod krzyżem krwawego zajrzała,

Snadź od wielkiej żałości z Synem swym umarła.

Ony święte niewiasty, znając go w piękności,

Płakały, dziwując się onej okrutności;

Zabiegając, świętą twarz ze krwie ocierały,

Znaki święte osoby przy nich zostawały.

Rzekł Pan: „Me płaczcie na mię ani mej ciężkości,

Więcej płaczcie swych synów i przysłej ciężkości.

Przyda czasy takowe, we których będą mówić:

Bogosławione matki, co nie będą rodzić”.

Gdy przywiedzion na miejsce, z odzienia rozebran,

Porzucon wznak na drzewie, okrutnie krzyżowań.

Przybito ręce, nogi, ku górze podniesion,

Jako łotr miedzy łotry w pośrodku zawieszon.

Stał na krzyżu posłuszen Bogu Ojcu swemu,

Prosił za krzyżownika, by odpuście! jemu.

Rzekł do łotra prawego, pokutującego:

„Będziesz dziś uczesnikiem raju niebieskiego”.

Uźrzał Matkę pod krzyżem, barzo smutną stojąc,

Nie chciał k niej mile mówić, jej ciężkości znając.

By snadź beło Bóstwo k niej mile przemowieło,

Byłoby sie jej serce z smutkiem rozdzieleło.

Ale rzekł: „Ty, niewiasto, otoć syna dawam”.

Wejrzawszy też na Jana: „Swąć Matkę polecam”.

Pragnąc ludu zbawienia, przeto wielmi pragnął,

A od wielkiej boleści: „Heli, Heli!” wołał.

Wejrzał wzgorę do Ojca swego niebieskiego,

Rzekł: „Tobie już polecam, Ojcze, ducha mego”.

Gdyż sie wszytkim prorockim pismom dosić stało

Skłonił swą świętą głowę, rzekł: „Już ci sie stało”.

Gdyż tak Jezus duszę dał Ojcu niebieskiemu,

Już przywrocieł zbawienie nam, stworzeniu swemu.

Moc diabelska stłoczona, nikt już nie zaginie,

Kto sie k niemu nawróci w tym padole ninie.

Po śmierci Boską mocą na przedpiekle <z>stąpił,

Piekielne wrota zburzeł, czarta też zwyciężeł.

Tam świętych ojców dusze z mąk wiecznych wybawieł,

W niebie nam otworzonym tedyż je postawie!.

Słońce, miesiąc, stworzenie i wszytki żywioły

no Wystąpieły z swych stanów pospołu z anioły.

Piękne słońce stracieło swe zwykłe światłości,

Żałując swego Pana, jego niewinności.

Napis jego prawości beł nad nim postawion,

Bok potem święty włócznią okrutnie otworzon;

Wypłynęła krew z wodą, tą jest rycerz okrzczon.

Gdy ją dotknął oczu swych, wzrok mu jest przywrocon

Potem beł z krzyża złożon, smutnej Matce podań,

Krwawy wszy tek, zraniony, wszego stworzenia Pan”

Łzami omyt, ocieran, maściami pomazan,

Potem go w grób włożyli, który beł zgotpwan.

Kto widział jego Matkę okrutnie zdręczoną,

A snadź z miłym Synaczkiem okrutnie męczoną;

Widząc jednego Syna zewsząd zranionego,

Żywot swój kładącego dla stworzenia swego.

Azaby nie więcej nam to grzesznym przystało,

Za które umęczono to ślachetne ciało,

Grzechy nasze opłakać, żywota polepszyć,

A jego umęczeniem smutną duszę cieszyć?

Tak wszyscy odstąpiwszy na czas swej wczasności,

Dziękujmy swemu Panu z takowej miełości.

A wszak to nam na krzyżu jawnie ukazuje,

Rozpiąwszy ręce, nogi, nas k sobie przymuje.

Wszechmogący nasz Panie, gdyś tak sobie przejrzał,

Żeć w człowieczym plemieniu swe kochanie obrał,

Baczyłeś dobrowolnie za nas sie dać męczyć,

Nie dajże nas na świecie i po śmierci dręczyć. Amen.

Соседние файлы в предмете [НЕСОРТИРОВАННОЕ]