- •Tytuł oryginału: the rise of music in the ancient worljd
- •Redaktor Krzysztof Bilica
- •Isbn 83-01-02346-5
- •Taimiże,, s. 45.
- •2. Muzykologia porównawcza I jej metody
- •Kuimsft, op. Cii, s. G3a,
- •31 R. Lachmana Musik der aussereuropaisehen Natur — umd Kultur- vólker, s. 8. W: e. Riicfken Handbuch der Musikwissenschaft Potsdam 19129.
- •Triangiel
- •C. Sachs Les Instruments de Musiąue de Madagascar. OParis 1938, s. 53.
- •Herzog, Die Musik der Karolinen Inseln, s. 274.
- •I: przodownik chóru
- •Gordon Cumming, op. Cit., s. 72 - 82, 99.
- •Villoteau De l'etat aetuel de l'art musical en Egipte. W: Description de ly£gipte, Etat moderne. Pairis li826, t, XIV, s. 254 - 259.
- •12 Por. Yaisanen, otp. Elit, s. &
- •13 Harold Davies, op. Cii, s. 459.
- •15 Fox Strangways, op. Cit., s. 34.
- •22 W tłumaczeniu Biblii ipodanym przez Sachsa zamiast cytr występują liry (przyp. Tłum.).
- •27 Tłumaczenie Biblii zawarte w oryginale angielskim podaije w tym miejscu liry zamiast cytr ('przyp. Tłum.).
- •29 Tłumaczenie zawarte w oryginale auigiefliskkn podaje liry zamiast cytir (iprzytp. Tłum.).
- •30 W oryginale angielskim ,„I instrumentów strunowych", co jefst bardziej uzasadnione (przyp. Tłum.).
Triangiel
88 (Por. C. Sachs Prolegomena zu einer Geschichte der Instrwmental- musik, „Zeitsdhrift fur Vecrgleichende Maisilkwissenschasft", t. I, 1933, s. 56 - 58; — tenże, Historia instrumentów muzycznych, s. 16, 31, 32, 48.
39 OEŁ. Lach/mann Zur aussereuropdischen Mehrstimmigkeit. W: Kongres sberichte der Beetboven-Zentenarfeb er. "Wien 192ft, s. 324.
W innej melodii plemienia Panan cztery ćwierćnuty śpiewane przez głos ludzki łączyły się z klaskaniem w ręce na drugiej, trzeciej i czwartej ćwierćnucie i z uderzeniami w bęben na drugiej, czwartej, piątej, siódmej i ósmej ósemce, przy czym druga ósemka była synkopowana 15.
Pozorne synkopowanie (jakkolwiek nie dotyczy to właśnie opisanego przykładu) często tłumaczy się faktem, iż niektóre ludy16 traktują moment zamachu przed uderzeniem w bęben jako akcentowane napięcie, a samo uderzenie, tzn. moment opadania, jako nieakcentowane odprężenie. Powoduje to w rezultacie podnoszenie rąk na pierwszej i trzeciej jednostce miary i uderzanie na drugiej i czwartej, co w naszym poczuciu daje interesujące synkopowanie, natomiast dla Indikn północno-amery- kańskich i innych ludów jest całkiem prostym i naturalnym rytmem. Takie ujęcie zagadnienia jest jednak możliwe tylko w odniesieniu do tych okrajów, gdzie w bębny z zasady uderza się pałkami, tak że ręce podnoszone są z pewną emfazą. Tam, gdzie w bębny uderza się rękami lub nawet — przy szybkim następstwie uderzeń — lekką pałeczką, moment podnoszenia rąk względnie pałeczki praktycznie nie ma znaczenia i dźwięk pojawia się w miejscu, które my określamy jako miejsce głównej jednostki miary.
5. Wielogłosowość
Głęboko zakorzenionego poglądu, iż harmonia i wielogłosowość są przywilejami średniowiecznej i nowożytnej kultury Zachodu, nie da się utrzymać w świetle faktów; nie istnieje bowiem żaden kontynent ani archipelag, na którym nie byłoby wielogłoso- wości.
Śpiewacy lub instrumentaliści, wykonując w zespole tę samą melodię kolejno lub równocześnie, mają swobodę różnicowania drobnych szczegółów. Powtórzenia melodii rzadko są zgodne z jej pierwotną postacią, podobnie jak głosy chóru czy partie instrumentalistów akompaniujących pieśni nie są ze sobą identyczne.
Każdy wykonawca realizuje melodię według swego własnego gustu i zdolności, a także zgodnie z możliwościami, jakie stwarza głos czy instrument. Nikt nie zwraca uwagi na przypadkowe tarcia, jakie powstają w wyniku takich rozbieżności, ani nie troszczy się o ich harmonijny lub przynajmniej przemyślany charakter. Śpiewak pełen temperamentu zamienia powolne skoki tercjowe, jakimi operuje jego partner, na szybsze następstwo sekund; wykonawca o słabiej wyćwiczonym głosie może zastąpić zbyt wysokie względnie niskie dźwięki jakimkolwiek innym zwrotem lub pauzą; przedwczesna potrzeba wzięcia -oddechu powoduje wprowadzanie nieprzewidzianej kadencji wewnątrz części.
Tego rodzaju heterofonia, pozornie anarchiczna, jest z pewnością raczej negatywną formą współdziałania i nie ma charakteru ani polifonicznego ani harmonicznego. Owo samowolne niedopasowanie często ma jednak szczególny urok, i nikt, kto słyszał bogate i barwne współbrzmienia orkiestr z Bali i Jawy, nie może zaprzeczyć, że swoboda jest dobrą podstawą kształtowania artystycznego.
*
* *
Bezpośrednim rezultatem każdego wspólnego śpiewu ludzi obu płci są równoległe oktawy i dlatego występują one już u ludów na najniższym szczeblu rozwoju. Początkowo niezauważane, później stosowane są w sposób zamierzony. Na tym samym etapie rozwoju u mieszkańców Ziemi Ognistej i Andamanów różnice wysokości między głosami obu płci lub też między wyższymi i niższymi głosami tej samej płci powodują powstawanie równoległych kwart i kwint, co zdarza się zresztą nawet jeszcze w naszej własnej kulturze wbrew woli śpiewaków.
Różnica w wysokości ludzkich głosów nie tłumaczy jednak równoległości lub przynajmniej nie tłumaczy ich całkowicie. Przy równoległych tercjach i sekundach oba głosy praktycznie poruszają się w tym samym obszarze; paralele nie pojawiają się ani w sposób samorzutny, ani niezamierzony; nie można też mówić tu o wpływie europejskim.
Równoległe tercje, szczególnie rozpowszechnione w muzyce afrykańskiego plemienia Bantu, często były przypisywane wpływom białych osadników. Wyjaśnienie to nie jest jednak wystarczające, w Afryce znajdują się bowiem pewne stare instrumenty strunowe, strojone kolejno tercjami42. Jeszcze ważniejszym dowodem jest fakt, że równoległe tercje są powszechną cechą Jednego z najstarszych stylów muzycznych, występującego na zachodnich Karolinach. Poniższy przykład śpiewany był na wyspie Mogemoc przez chór jedenastu chłopców i dziewcząt. Przykład. 25: Karoliny {wg Herzoga)
Zarówno w głosie górnym, jak i towarzyszącym, melodia obejmuje jedynie trzy dźwięki w odległościach sekundowych, tak że praktycznie nie ma t różnicy co do obszaru, w jakim poruszają się oba głosy. Są one bardzo podobne i różnią się tylko w jednym punkcie: podczas gdy melodia górnego głosu obejmuje dwa całe tony, melodia dolnego składa się z całego tonu i półtonu. Powstające w ten sposób równoległości opierają się na następstwie wielkich i małych tercji — dokładnie - tak samo, jak w Afryce i Europie.
Czyżby na bardzo niskim szczeblu rozwoju istniały już, choćby w embrionalnej, niezdolnej do dalszego rozwoju postaci, zarodki naszego poczucia harmonicznego?
Najbardziej zaskakującym rodzajem paralel są równoległe sekundy z zachodnich Karolin i Archipelagu Admiralicji 43. Melodie poddane ciągłemu tarciu same przez się ograniczone są pod Przykład 26: Karoliny (wg Herzoga)
