- •Tytuł oryginału: the rise of music in the ancient worljd
- •Redaktor Krzysztof Bilica
- •Isbn 83-01-02346-5
- •Taimiże,, s. 45.
- •2. Muzykologia porównawcza I jej metody
- •Kuimsft, op. Cii, s. G3a,
- •31 R. Lachmana Musik der aussereuropaisehen Natur — umd Kultur- vólker, s. 8. W: e. Riicfken Handbuch der Musikwissenschaft Potsdam 19129.
- •Triangiel
- •C. Sachs Les Instruments de Musiąue de Madagascar. OParis 1938, s. 53.
- •Herzog, Die Musik der Karolinen Inseln, s. 274.
- •I: przodownik chóru
- •Gordon Cumming, op. Cit., s. 72 - 82, 99.
- •Villoteau De l'etat aetuel de l'art musical en Egipte. W: Description de ly£gipte, Etat moderne. Pairis li826, t, XIV, s. 254 - 259.
- •12 Por. Yaisanen, otp. Elit, s. &
- •13 Harold Davies, op. Cii, s. 459.
- •15 Fox Strangways, op. Cit., s. 34.
- •22 W tłumaczeniu Biblii ipodanym przez Sachsa zamiast cytr występują liry (przyp. Tłum.).
- •27 Tłumaczenie Biblii zawarte w oryginale angielskim podaije w tym miejscu liry zamiast cytr ('przyp. Tłum.).
- •29 Tłumaczenie zawarte w oryginale auigiefliskkn podaje liry zamiast cytir (iprzytp. Tłum.).
- •30 W oryginale angielskim ,„I instrumentów strunowych", co jefst bardziej uzasadnione (przyp. Tłum.).
Transkrypcja: E. M. von Hornbostel Musik der Makuschi, Taulipang und Yekuand. W: T. Koch-Grilniberg Vom Roroima zum Ormoco, t. 3, Berlin 19)16, s. 436. Por. taitoże iSaćhs, op. cit., s. 17 i nasŁ
E. M. von Hornbostel Die Entstehung des Jodelns. W: Bericht uber den Musikwissenscbaftlichen Kangress in Basel 1924. Leipzig 19*25, s. 203- - 210.
Sacih<s, op. cit., s. 28.
Tamże, s. 42.
Taimiże,, s. 45.
C. Sachs Geist und Werden des Musikinstrumente. Berfct .1929, s. 106.
*
* #
Sposób śpiewania, barwa głosu, siła i specyficzny charakter wyrazowy często silniej oddziaływają i są bardziej istotne niż sama melodia. Cechy kulturowe i antropologiczne zależą raczej od sposobu wykonywania rzeczy niż od samych rzeczy. Muzykologia winna więc bardziej interesować się techniką, jeśli można użyć tego niezbyt odpowiedniego słowa.
Jak dotąd tylko jeden styl śpiewania i jego obszar antropologiczny zostały opisane w zarysie. Jest to styl amerykańskich Indian, który można „łatwo rozpoznać po «emfatycznym» sposobie śpiewania, będącym wynikiem określonego rodząju głosu, silnych akcentów (na każdej jednostce czasowej, pulsacji wolnego i niezmiennego metrum... Ten styl dominuje wśród Indian obu Ameryk i Eskimosów (także na Grenlandii) oraz wśród plemion syberyjskich, które są spokrewnione z Indianami zarówno pod względem fizycznym, jak i kulturowym, ,np. wśród «paleoazja- tyckićh» Czukczów i Ketów (Ostiaków), zamieszkałych nad Je- nisejem, wśród środkowotunguskich Oroczów, żyjących nad dolnym Amurem; przeważa on także w koreańskich pieśniach ludowych" w.
Antropologiczne i kulturowe znaczenie takich stwierdzeń jest oczywiste. Wielka szkoda, że badacze nie wniknęli dotąd głębiej w fizjologiczne aspekty stylów śpiewania. Trzeba jednak pamiętać, że dziedzina muzykologii, zajmująca się muzyką ludów pierwotnych jest jeszcze bardzo młoda.
2. Muzykologia porównawcza I jej metody
Do łpńca XIX wieku nie przeprowadzono żadnych poważniejszych badań nad muzyką ludów pierwotnych. Od czasu do czasu podróżnicy publikowali w swych książkach melodie tubylców,
ale użyteczność tych przykładów była dość ograniczona. Wątpliwości budził zarówno słuch podróżników, jak i ich przygotowanie w zakresie zapisywania melodii ze słuchu. Kiedy spytałem George7a Sehweinfurtha, pierwszego badacza, który przewędrował przez kontynent afrykański, w jaki sposób znalazł jedyną pieśń opublikowaną w jego słynnej książce, odpowiedział mi prostodusznie, że usłyszał ją gdzieś w Afryce, a nie mając ani słuchu muzycznego, ani umiejętności pisania nut, gwizdał sobie melodię codziennie do chwili, kiedy w kilka miesięcy później spotkał swego brata i kazał mu zapisać gwizdaną pieśń. Łatwo sobie wyobrazić, jak autentyczny był ów zapis. Schwednfurth miał zresztą pecha, bowiem pieśń, którą gwizdał nie miała nic wspólnego z melodiami tubylców, była dobrze znanym europejskim przebojem, który Murzyni przejęli od jakiegoś białego marynarza lub urzędnika faktorii.
Stąd też pierwszą zasadą przy badaniu muzyki ludów pierwotnych jest uprzednie wyeliminowanie europejskich lub jakichkolwiek innych obcych wpływów. Muzyka z otwartych na świat portów morskich i melodie śpiewane przez tubylców, którzy żyli lub pełnili wśród białych służbę wojskową, winny być albo wyłączone z badań, albo przynajmniej ze szczególną ostrożnością traktowane. Każdej zebranej pieśni winien towarzyszyć dokładny opis określający płeć, wiek i warunki życia śpiewaka.
Często jest dość trudno wyłowić różnicę między stylem tubylców, a tym, co zostało później przez nich przejęte. Niektóre pieśni z wczesnych kultur wykazują podejrzanie europejski charakter, ale jest to najczęściej wrażenie mylące. Mimo szybkiego wchłaniania wpływów europejskich, staranne badanie zazwyczaj wykazuje,, że cechy o które chodzi są prymitywne i jako takie przetrwały również w muzyce europejskiej. Stąd druga zasada: nasz zmysł krytyczny nigdy nie powinien być kierowany przez pozorne podobieństwo lub jakiekolwiek inne uprzedzenia. Muzyki ludów pierwotnych nie wolno porównywać z muzyką białego człowieka.
Congres of Americanists. 1928, New York 1930, s. 455 -458; — A. O. Vai- sanen Wogulische und Ostjakiische Melodien, „Suomalais — Ugrilaisen Seu- ratn Toimituksia", t, LXXIII (Helsinki), 1937.
*
Biały muzyk musi oderwać się nie tylko od swojej muzyki, lecz także od siebie samego, całej swojej tradycji i uprzedzeń. Jakkolwiek ucho nasze notuje wrażenia w sposób mechaniczny i dlatego obiektywny, nasz rozum ujmuje je i interpretuje całkowicie subiektywnie. Człowiek Zachodu nigdy nie jest wolny od skłonności do dopasowywania olbcych melodii do swego własnego języka muzycznego-/ siłą rzeczy słyszy on jednakowe interwały równe § tonu, wykonywane przez orkiestry na Jawie, jako zmienione sekundy lub tercje i nieświadomie wtłacza skomplikowane rytmy muzyki indyjskiej w kilka wzorów rytmicznych swojej własnej muzyki. Na tej samej zasadzie wykształceni akademicko malarze XVIII i pocz. XIX w. rysowali Indian i Murzynów o klasycznych greckich ciałach i gestach.
Dla przezwyciężenia tych obciążeń potrzeba obiektywnych, niezależnych środków kontrolowania zarówno transkrypcji muzycznych innych autorów, jak i naszych własnych prób rozumienia i oddawania muzyki obcych ludów. Pierwszym tego rodzaju środkiem był, fonograf o woskowych cylindrach, wynaleziony przez Tomasza Edisona w 1877 roku. Dwanaście lat później, około 1|890 roku, inny Amerykanin, dr Walter Fewkes, wprowadził tę innowację do muzykologii, notując przy pomocy fonografu wybrane pieśni Indiain Paissamaąuoddy i Zuni. Dr Benjamin Gilman z uniwersytetu Harvard opublikował transkrypcje tych zapisów3, dając tym samym początek badaniom naukowym (nad muzyfką ludów pierwotnych.
Bezpośrednim tego następstwem było założenie archiwów zapisów fonograficznych w Stanach Zjednoczonych4 i w innych krajach. Dostarczają one misjonarzom i badaczom terenowym w dziedzinie antropologii — wskazówek, sprzętu i instrukcji; przechowują i kopiują gotowe nagrania dla badaczy. Ci ostatni natomiast .nagrane melodie transkrybują i wydają.
Transkrypcja na naszą notację wymaga nie tylko muzycznego słuchu i dobrze wyćwiczonego ucha, lecz także specjalnej techniki oznaczania cech specyficznych dla muzyki pierwotnej i orientalnej. Notacja muzyczna jest podobna do naszego alfabetu; ten ostatni wystarcza tym, którzy, znają język, ale zawodzi przy próbach oddania wymowy, ,czy melodyki mowy, jakiegokolwiek innego języka. Pismo muzyczne stworzone wyłącznie dla naszej nowożytnej muzyki nie jest w stanie ani zanotować odległości odbiegających od standaryzowanych całych tonów i półtonów, ani oddać barwy, ani też specyficznej techniki śpiewania, która w muzyce pierwotnej i orientalnej jest często ważniejsza niż same dźwięki. Mając to na uwadze, dr Otto Abraham I dr Erich M. von Hornbostel zaproponowali w 1909 roku metodę dokładniejszej transkrypcji melodii egzotycznych. Była ona oparta o nasze zwykłe pismo muzyczne, do którego wprowadzono jednak pewne modyfikacje i dodatkowe oznaczenia, wskazujące na nieokreśloną wysokość brzmienia, frazowanie, barwę, ozdobniki, tempo itp.5 Większość tych propozycji stała się obowiązująca, pomimo pewnych zmian poczynionych przez późniejszych autorów.
Czujemy dziś, na przykład, że następstwo pojedynczych ósemek lub szesnastek myli czytelnika i dlatego łączymy ogonki dwóch, trzech lub czterech nut zgodnie z akcentami melodycznymi, nawet jeśli poszczególne nuty odpowiadają różnym sylabom tekstu.
W przeciwieństwie do tego inny system, którego zwolennikami w Stanach Zjednoczonych byli B. I. Gilman i Frances Dęn- ęmore, polega na zastępowaniu nut i linii zaokrąglonymi lub kanciastymi krzywiznami, które reprezentują ogólny kierunek rozwoju melodii. System ten jednak, choć w pewnych wypadkach użyteczny, nie jest ani dość dokładny, ani wystarczająco obrazowy, aby można go było zaakceptować 6.
Transkrypcja melodii egzotycznych przy pomocy naszego systemu nutowego jest, przynajmniej z punktu widzenia psychologicznego, myląca. Przyjmuje vona nasz system muzyczny za rzecz naturalną i oznacza przy pomocy specjalnych znaków to, co stanowi odchylenie od niego. Dziięki temu czytelnik pada ofiarą sugestii, że skale egzotyczne stanowią odchylenie- od absolutnej normy; Jest to istotne niebezpieczeństwo.
*
* *
W 1890 roku środki, jakimi dysponowali badacze muzyki pierwotnej i orientalnej zostały uzupełnione przez system centowy Alexandra J. Ellisa. System ten nie określa poszczególnych dźwięków jako rezultatu danej ilości drgań na sekundę: a=2l20 drgań, a1=440 drgań, lecz chodzi tu jedynie o określenie odległości między dwoma dźwiękami.
Wcześniej stosowana metoda nie uwzględniała pojęcia odległości. Jakkolwiek czujemy wyraźnie, że odległość od h do c jest mniejsza niż odległość od a do h, nauka nie posiadała środków,, które by w sposób dostatecznie plastyczny określały te odległości. JStarano się ominąć tę trudność poprzez skomplikowane porównania stosunków liczbowych ilości drgań: jeśli a1 ma 440 drgań na sekundę, h1 — 495 drgań, a c2 — 5128 drgań, to odległość od a* do h1 ma się tak do odległości od h1 do c2, jak |f§ r : Ul. Nikt na podstawie tej proporcji nie mógł stwierdzić, że obie rozpatrywane odległości mają się do siebie jak 2 : 1. Jest to jednak stosunkowo prosty przypadek. Znacznie ostrzej widać to przy proporcji 524288:501441; kto może się z niej domyśleć, że jest to odległość określana jaiko komat pitagorejski, równy dokładnie ~ całego tonu? Nie ma chyba potrzeby dawania większej ilości przykładów. Wystarczy powiedzieć, że następstwo 352 : 404 \ : 4641: 534 : 613 : 694 : 809 oznacza skalę o siedmiu stopniach równej wielkości, z których każdy odpowiada | normalnego całego tonu.
W przeciwieństwie do powyższej metody, pomysłowy system centowy określa każdą odległość przy pomocy jednej prostej liczby 7. Cent równy jest setnej części temperowanego półtonu (na fortepianie). Odległość między dwoma dźwiękami tworzącymi półton równa się stu centom, i odpowiednio — odległość między dźwiękami tworzącymi oktawę — 1200 centom. Podstawowymi, standardowymi odległościami są:
sekunda mała |
100 C |
kwinta |
700 C |
sekunda wielka |
200 C |
seksta mała |
800 C |
tercja mała |
300 C |
seksta wielka |
900 C |
tercja wielka |
400 C |
septyma mała |
1000 C |
kwarta |
500 C |
septyma wielka |
1100 C |
tryton |
600 C |
oktawa |
1200 C |
W ten sposób zarówno pojedyncze odległości, jak i skomplikowane skale stały się bezpośrednio wyraziste. Sekunda równa, powiedzmy, 180 centom oznacza odległość mniejszą o 10% niż sekunda wielka w stroju temperowanym. Odległość określona jako 220 centów jest o l;0°/o większa od takiej sekundy itd.
Centy nie są uchwytne ani w bezpośrednim wykonaniu melodii, ani przez żaden instrument pomiarowy; muszą być obliczone na podstawie ilości drgań. Można to zrobić pirzy pomocy prostej operacji logarytmicznejle. Jeśli nie ma tablic logarytmicznych, można zastosować inną metodę: pomnożyć różnicę częstotliwości dwóch dźwięków, przez 3477 i wynik podzielić przez ich sumę. W wypadku, gdy potrojenie wyższej częstotliwości przewyższa czterokrotność niższej, należy uprzednio pomnożyć większą liczbę przez 3», a mniejszą przez 4 i na końcu do wyniku dodać 49® (czysta nietemperowana (kwarta). Jeżeli natomiast proporcja między dwoma częstotliwościami jest większa niż 2:3, należy przed wskazaną operacją pomnożyć większą liczbę przez 2, a mniejszą przez 3 i na końcu do wyniku dodać 702 (kwinta czysta).
♦
♦ *
Fonograf i system Ellisa zapoczątkowały nową dziedzinę badań muzykologicznych. Jej niemiecka nazwa ,,Vergleichende Mu®ik wissenschaift'' została przetłumaczona na język angielski Jako „Comparatiye Musieology" (muzykologia porównawcza) i w tej postaci przyjęła się w krajach anglosaskich. Termin ten jest Jednak nieodpowiedni i mylący, bo historia muzyki także porównuje style narodowe, style poszczególnych epok i kompozytorów. W rzeczywistości żadna nauka nie może obejść się bez metod porównawczych. Ponadto tzw. muzykologia porównawcza porzuciła metodę wyłącznego porównywania stosowaną w początkowym etapie, kiedy to badacze okazani na przypadkowe informacje próbowali uchwycić podobieństwa i różnice stylistyczne wszystkiego, co tylko byli w stanie zebrać, a więc nielicznych piofśnd jednego plemienia Indian, melodii ze szczepu Bantu, małego zbioru melodii japońskich. Od tego czasu dzięki systematycznym badaniom prowadzonym na wszystkich kontynentach i archipelagach zebrano tak wiele materiału, że uświadomiliśmy .sobie gigantyczną ewolucję, jaka zaszła od embrionalnych początków prymitywnego śpiewania do wysoko rozwiniętych form orientalnej sztuki muzycznej. Na skutek tego muzykologia porównawcza przeobraziła się w gałąź historii muzyki, poświęconą muzyce prymitywnej i orientalnej.
Jeszcze w 1900 roku pisarka francuska, Judith Gautier, która na wystawie światowej w Paryżu informowała o muzyce prymitywnej i orientalnej, nazwała swą książkę Les musiąues bizarres. Podejście naukowe i historyczne sprzyjało jednak nowemu ujęciu tych stylów a zainteresowanie muzyką „egzotyczną" stopniowo przestawało być powierzchowną ciekawością, związaną ze .snobistyczną sensacją, jaką wywoływały te dziwne, odległe i barwne zjawiska. Coraz bardziej zdawano sobie sprawę z tego, jak głęboko wszystko to dotyczy nas samych i naszej przeszłości. Pieśni Patagończyków, Pigmejów i Buszmenów przybliżają nam śpiew naszych własnych prehistorycznych przodków. Prymitywne plemiona na całym świecie ciągle jeszcze używają instrumentów tego typu, jakie archeolodzy wykopują z grobowców naszych neolitycznych praojców. Orient przechował w postaci żywotnej style melodyczne, których zaniechano w średnowiecznej •Europie pod wpływem harmonii, zaś na środkowym Wschodzie stale jeszcze gra się na instrumentach, które przywędrowały stamtąd na Zachód przed tysiącem lat.
Dział muzykologii traktujący o muzyce ludów pierwotnych i orientalnych stał się początkowym rozdziałem historii naszej własnej muzyki.
3. Style melodyczne
Życie ludów pierwotnych jest dość jednolite. Mimo różnic temperamentu, charakteru i inteligencji — każde działanie, czy to praktyczne czy artystyczne, jest rozumiane przez współplemień- ców, tak jak działanie zwierzęcia przez inne zwierzęta danego gatunku.
Również muzyka prymitywna nie jest wyrazem osobistych właściwości, indywidualnym uzewnętrznieniem poszczególnych artystów. Wyraża ona to, co każdy mógłby powiedzieć, śpiewa o życiu całego plemienia; jej dusza jest duszą każdego.
Dobrym tego przykładem są wyspy Andamany w Zatoce Bengalskiej, gdzie wszyscy układają pieśni „i nawet dzieci otrzymują wskazówki w zakresie tej sztuki. Podczas rzeźbienia łodzi czy łuku, łub podczas wiosłowania, Andamanin śpiewa sobie spokojnie £wą pieśń tak długo, aż jest z niej zadowolony, a wtedy przedstawia ją współplemieńcom przy najbliższym tańcu. Najpierw jednak jego krewne muszą przećwiczyć pieśń z chórem kobiet; sam twórca śpiewa do tańca a kobiety towarzyszą mu w refrenie. Jeśli pieśń znajdzie uznanie, wówczas włącza ją do swego repertuaru, jeśli nie, rezygnuje z niej'Z 8.
Teksty są bezpretensjonalne i zrozumiałe dla każdego członka plemienia, np.: „Poio, syn Mam Golat chce wiedzieć^ kiedy będzie ukończona moja łódź; muszę więc pracować nad nią tak szybko, jak tylko można". Nie jest wymagana żadna zależność między tekstem, a okolicznością, w której pieśń jest wykonywana. Andamanie zupełnie niefrasobliwie podczas żałobnych tańców śpiewają pieśni o tekstach związanych z polowaniem lub budową łodzi, podczas gdy przy inicjacji chłopców wykonują teksty o żółwiach morskich. Plemię Sakai z Malakki recytuje nazwy rzek i gór zamiast powiązanego tekstu. Śpiewacy używają nawet niezrozumiałych i zniekształconych słów, zaczerpniętych •z dawno zapomnianego języka.
*
* *
W dawnych kulturach śpiew nie mógł istnieć bez słów, jakkolwiek mogły one nie mieć żadnego sensu; podobnie poezja nie mogła egzystować bez śpiewu.
Przyjmowanie, iż ta pierwotna jedność melodii i poezji reprezentowała tę samą zasadę, co późniejisze, całkiem odmienne, nawet wręcz przeciwstawne kształtowanie melodii w oparciu
naturalną melodykę mowy, było jednak poważnym błędem 9. Prawdziwe jest raczej zjawisko odwrotne, a mianowicie poezja, w najszerszym znaczeniu tego słowa, odsuwa zarówno melodię, jak i słowa od języka mówionego.
Poeci zniekształcają i niwelują akcenty logiczne, które są niezbędne dla wzajemnego rozumienia się ludzi podczas rozmowy. Zastępują oni swobodny, pełen wyrazu rytm zdań mówionych stereotypowymi wzorami, złożonymi z jednostek długich
krótkich, mocnych i słabych. Zamiast swobodnego potoku mowy wprowadzają sztuczne zestawienia słów, które często stoją w sprzeczności z zasadami gramatyki i składni. Poeci zastępują nawet wyrażenia potoczne wyrażeniami niezwykłymi, których nikt nie użyłby w mowie codziennej. Sztuka pozbawia naturę jej naturalności, aby podnieść ją na wyższy, lub co najmniej inny poziom.
Śpiewacy również stosują te zasady. Unikają oni celowo
dźwięków języka mówionego o nieokreślonej, niewymiernej wysokości. Jak tylko najdalej możemy sięgnąć wstecz, melodyka języka tak swobodna i płynna w mowie, w śpiewie przekształca się w szereg jednakowych kroków między dwoma lub trzema dźwiękami w średnim rejestrze, o ile w ogóle nie w monotonne skandowanie na jednym dźwięku.
Warunek zawarty w zdaniu: „o ile w ogóle nie w monotonne skandowanie na jednym dźwięku" jest wynikiem problematycznego miejsca melodii jednodźwiękowych w ewolucji muzyki. Każdy zna takie psalmodie. Występują one w liturgii większości religii na całym świecie; prosty lud używa ich przy recytowaniu wierszy; można je także usłyszeć w szkołach na wschodzie i na zachodzie jako środek uczenia się na pamięć tekstów lub zasad. Nigdzie jednak nie mają one już tej mocy magicznej, co w hipnotycznych transach tancerzy Polinezji.
Mimo to czyste melodie jednodźwiękowe, jako struktury odrębne, są stosunkowo rzadkie. W większości wypadków są to krótkie odcinki wewnątrz bardziej rozwiniętych melodii albo oparte ściśle na jednym dźwięku, albo zawierające na ostatniej sylabie kadencję opadającą względnie wznoszącą się. Przykłady tego stylu, wywierające największe wrażenie, można znaleźć na wyspie Celebes i na zachodnich Karolinach19. Przykł. 2: Karoliny (wg Herzoga)
Dla zwolennika ewolucji myśl, że melodie jednodźwiękowe stanowią pierwszy stopień rozwoju przed powstaniem melodii dwu- i trzydźwiękowych, jest zbyt piękna, aby mogła być prawdziwa. Nie można jednak jeszcze odpowiedzieć na pytanie, czy pierwotne melodie jednodźwiękowe istniały kiedykolwiek w czystej postaci. Muzyka zbyt wielu ludów pierwotnych jest nadal nieprzebadana, a nawet tam, gdzie była badana, zapisy antropologów mogą budzić podejrzenia, że pominięto w nich recytacje
19 G. Herzog Die Musik der Karolinen-Inseln. W: Ergebnisse der Sudsee-ExpedMon 1908 - 1910. MB, t. IX, Cz. II, Hamburg 1936, nr 21, 32, 34 - 36, 70, 73, «3, 85, 86, 89, 93, 94, 96 i s. 340.
na jednym dźwięku, ponieważ nie uważano ich za wykonania muzyczne.
Najstarsze melodie, których istnienie jest pewne, składają się z dwóch dźwięków.
*
* *
Styl dwu dźwiękowy w najbardziej ograniczonej postaci obejmuje melodie wykonywane na dwóch dźwiękach w średnim' rejestrze, których odległość równa się sekundzie lub jest mniej-1 sza od niej. Rozpiętość melodii jest mała, tematy lub raczej motywy są nader krótkie i często Okładają się tylko z pojedynczego kroku w górę lub w dół. Nie zawsze występuje tam punkt centralny; często oba dźwięki mają równe znaczenie, a jeśli jeden, dominuje, to jest to raczej dźwięk górny, podczas gdy dolny spełnia funkcję dźwięku pomocniczego, tak że kadencja prowadzi niespodziewanie na górny dźwięk.
W tym wypadku możemy mówić o „negatywnej melodii", podobnie jalk w geometrii mówimy o „negatywnej krzywiżnie",. która przebiega głównie poniżej zera, lub „linii odniesienia". W melodii, której pierwszy i ostatni dźwięk mają w przybliżeniu tę samą wysokość, wyobrażona linia łącząca te dźwięki jest właśnie ową „linią odniesienia". Melodia jest „pozytywna", jeśli przebiega w zasadzie powyżej tej linii, w przeciwnym rsme jo.si „negatywna".
*
* *
Wszystkie nowsze publikacje na temat muzyki ludów pierwotnych rozpoczynają się od muzyki Weddów, pigmejskiego prymitywnego ludu myśliwskiego, żyjącego w głębi Cejlonu. Melodie tego ludu, jakkolwiek proste, nie są jednak wystarczająco' elementarne, aby mogły wyznaczać rzeczywisty początek muzyki. Znacznie prostszy styl znaleziono wśród Botokudów we wschodniej Brazylii20, w których śpiewie powtarza się bezustannie ograniczona grupa dźwiękowa, i wśród pigmejskiego szczepu
80 J. D. iStreloikov La musica y la danza de las tribus indias Kaa- -Ihurtui (Guarani) y Botucwdo. W: Proceedings of the Congress of Ameri-
Przykł. 3: Bdtokudzi (wg Strelnikowa)
Dem, zamieszkującego wnętrze Nowej Gwinei, którego melodie polegają na uporczywym powtarzaniu dwóch dźwięków odległych o kwartę21; przykład ten wymieniamy tu mimo stosowania większego interwału.
Melodie te, jakkolwiek rudymentarne, nie są pozbawione porządku. Ponieważ są one w nieskończoność powtarzane, opierają się na tej samej zasadzie koordynacji, którą stosują dzieci zamęczające rodziców -nie kończącym się powtarzaniem maleńkiego urywka melodii. Tę samą zasadę stosowali wykonawcy eposów narodowych w Finlandii, Jugosławii, Egipcie i prawdopodobnie Grecji Homera, a także nowożytni kompozytorzy operujący techniką basso ostinatio i uprawiający chaconny i passa- caglie22. Większość tych wzorów melodycznych nie stanowi samodzielnych utworów, lecz jest środkiem dla przekazywania słowa; oczekuje się od nich, aby były dobrze słyszane, a nie żeby były słuchane.
Prymitywna poezja także oparta jest na powtarzaniu, oczywiście zmodyfikowanym, ponieważ słowa przemawiają do intelektu, a żaden intelekt nie może znieść stagnacji. Wedda rozwiązałby problem powtarzania w następujących wersach:
Taim, gdzie pieczono i jedzono talagoyę, wiał wiatr.
Tam, gdzie pieczono i jedzono metminnę, wiał wiatr.
Tam, gdzie pieczono i jedzono jelenia, wiał wiatr.
Wiersze są dokładnie powtarzane, zmienia się jedynie nazwa zwierzęcia, tak że zainteresowanie .nie może osłabnąć.
<cami§t$ 1928. New York 1&30, <s. 801. Nieistety pieśni Botokudów opublikowane w tym artykiule nie zostały zapisane w 'sjposófo fonograficzny.
J. Kunst A Siudy on Papuan Muste. Welteweden 1931, iii. HI.
Por. także R. Lach Das Komstruktionspniinz&p der Wiederholung in Musik, Sprache und Literatur, „Akademie der Wissenschaften in Wien, PhH.-Hifst. KHaisise, Sitzun@s!berichte,, t. CCI - CCII (Wiedeń), 1925.
Jeszcze w kulturze asyryjskiej modyfikacje były wmontowane w wersy, które poza tym były identyczne. Jedna z asyryj- Kkich modlitw zaczyna się następująco:
Ojcze Namiar, boże Ansar, przywódco bogów;
Ojcze Nannar, wMki boże Anu, przywódco bogów;
Ojcze Nannar, boże Sin, przywódco bogów;
Ojcze Nannar, boże Ur, przywódco bogów;
Ojcze Nannar, boże Egissirgal, przywódco bogów; itd.28
Dr George Herzog cytuje podobny wiersz Nawaków:
Plierwiszy mężczyzna-— jesteś jego dzieckiem, on jest twoim dzieiCkiem;
Pierwsza kobieta — jesteś jaj dzieckiem, ona jest twoim dzieckiem;
Potwór wodlny — jeisteś jeigo dzieckiem, on jest twoim dzieckiem;
Koń czarnej wody — jesteś jego dzieckiem, on jest twoim dzieckiem;
1 tak dalej z wielkim czarnym wężem, wielkim niebieskim wę- km, białym zbożem, żółtym zbożem, pyłkiem zbożowym, robakiem zbożowym, świętym słowem. A oto jeszcze jeden przykład, w którym wers „dokąd on idzie, aby się ukryć" śpiewany Jest sześć razy, po czym strofa kończy się zwrotem:
,/Wiefllki indyk
jego koraile poruszają się w górę i w dół" 24.
Weddowie śpiewali takie wiersze prawie na stałej, absolutnej wysokości i oddzielali wyraźnie dźwięki od siebie, nie stosując portamenta. Występujące tu dźwięki a i h tworzą odległość całego tonu lub nieco mniejszą i następują kolejno niemal w równych wartościach, natomiast dźwięki finalne są przetrzymywane. W ten sposób melodia oscyluje między, tymi dwoma dźwiękami o równych wartościach.
Metrum, najczęściej f, nie jest tak ściśle przestrzegane, gdy /mienia się lieziba sylab. Taka nieregularność ,na ogół nie wprawia śpiewaka w zakłopotanie. Jeśli pojawia się zbyt wiele dodatkowych sylab, wówczas rozdrabnia on niektóre dźwięki, aby zachować rytm przebiegu. Częste są dwie opadające ósemki wiązane, ale nigdy nie ma tego w zakończeniu, gdzie ruch jest albo
28 Ch. Gordon Cumminig The Assyrian and Hebrew Hyms of Praise. New York 1934, s. 73.
24 G. Herzog Speeeh-Melody and Primitwe iMusic, s. 460, 464.
wznoszący, albo utrzymuje się na tym samym poziomie. W zasadzie owe dwa dźwięki przeplatają się nawzajem, ale od czasu do czasu dźwięk a jest wielokrotnie powtarzany jak w Śpiewie psalmodycznym. Frazy poetyckie, a w związku z tym i muzyczne, stają się dłuższe niż w melodiach Rotokudów; wątek snuje się przez osiem lub dziesięć ćwierćnut a następnie rozpoczyna się powtórzenie.
Przykł. 4: Szczep Wedda {wg Wertheimera)
*
* *
W muzyce na etapie rozwojowym Weddów i Patagończyków zwykłe, uporczywe powtarzanie zostało przełamane przez rewolucyjną innowację. Motyw początkowy i jego pierwsze powtórzenie zostały powiązane ze sobą, tworząc, złożoną całość, dzięki źróżnicowaniu dźwięków finalnych. Za pierwszym razem głos zatrzymywał się na pewnej wysokości dźwięku, co trzymało słuchacza w napięciu; za drugim razem głos przesuwał się na inną wysokość, aby dać zadowalające zakończenie. Wyrażając to w sposób techniczny, można by powiedzieć, że pierwsza fraza kończyła się na półkadencji, druga — na kadencji lub — używając bardziej charakterystycznych terminów, które Francuzi ukuli w średniowieczu —- pierwsza kończyła się jako overt, druga — jako close.
Przykł. 5: Mieszkańcy Ziemi Ognistej (wg Hornbostela)
Wszystkie te określenia są czymś więcej niż metaforyczną nazwą. A. H. Fox Strangways relacjonuje, że u szczepu Poona w Indiach „bydło kroczyło wolno po pochylni w dół, naciągając linę i ciągnąc wodę ze źródła. Gdy tylko zawartość bukłaków została opróżniona do kanału, którym była dostarczana na sąsiednie pola, bydło zawracało i jeszcze nieco wolniej wchodziło po pochylni w górę. Człowiek kierujący zwierzętami śpiewał motyw A, gdy ruszały, one w dół; po minucie, gdy je zawracał do góry, śpiewał motyw B. Proces ten trwał, o ile mi wiadomo, przez trzy godziny, a być może nawet znacznie dłużej"23. Przykł. 6: Szczep Poona, Indie (wg Foxa Strangways'a)
Trudno byłoby, poza tańcami, znaleźć lepszą ilustrację kontrastu kadencyjnego, odzwierciedlającego przeciwieństwo czynności niedokończonej i dokończonej. W wielu tańcach na całym świecie tancerze wykonują kilka kroków do przodu, a następnie wracają do punktu wyjścia. Jest to rodzaj ,,«statycznego» kołysania, które likwiduje wszelki ruch i wszelkie napięcie, tak jak rozluźnienie napiętego mięśnia lub wydech powietrza, które uprzednio zostało nabrane do płuc. Podobnie jalk we wszystkich ludzkich działaniach i procesach, występuje tu dążenie do wyrównania, zadowolenia i spokoju" 10. Pieśń towarzysząca tańcom przy ruchu do przodu, kończy się w zasadzie na półkadeneji, następnie przy ruchu do tyłu jest powtarzana i w momencie, kiedy tancerze znajdują się znów na miejscu, kończy się kadencją.
Przez połączenie dwóch fraz różniących się zwrotem kaden- cyjnym w jedną całość, którą teoria muzyki nazywa okresem, ludy pierwotne na bardzo niskim szczeblu rozwoju stworzyły najbardziej płodny schemat formalny muzyki — formę pieśni.
Jedną z bezpośrednich konsekwencji tego było zróżnicowanie znaczenia obu dźwięków. Dźwięk kadencyjny, będący celem rozwoju melodycznego, uzyskał przewagę nad dźwiękiem półka den- cyjnym. W ten sposób zostało przygotowane późniejsze pojęcie finalis {określenia tego używam dla uniknięcia mylącego pojęcia tonika).
*
Melodie dwudźwiękowe często wykraczają poza interwał sekundy i o/bej mu ją tercję lub nawet kwartę. Nie trzeba chyba podkreślać, że pojęcie tercji zawiera wszystkie rozmiary tego interwału od tercji małej, minorowej, do wielkiej, majorowej. Przykł. 7: Indianie Thompson (wg Abrahama i Hornbostela)
Do niedawna badacze byli skłonni zakładać, że istnieje ewolucyjny rozwój interwałów od mniejszych do większych. Człowiek pierwotny — mówili oni — jest ograniczony i dlatego również jego melodie mają wąski zakres; rozszerzają się one dopiero na wyższych szczeblach rozwoju. Stwierdzenie to nie jest całkiem prawdziwe. Niektóre spośród najbardziej prymitywnych ludów dają pierwszeństwo melodiom dwudźwiękowym o odległościach większych niż sekunda, a małe dzieci we współczesnej Europie improwizują — jak to zobaczymy — w tercjach zanim jeszcze zaczną śpiewać w sekundach.
Problem ten z pewnością nie jest zagadnieniem rozwoju. Gdyby zachodziła tu ewolucja, znaleziono by jakieś zjawiska przejściowe — przypadkową tercję zastępującą sekundę lub odwrotnie: sekundę wstawioną w miejsce tercji. Tymczasem oba te typy są całkowicie odrębne.
Odległości między dźwiękami w muzyce ludów pierwotnych zależą raczej od czynnika motorycznego niż od świadomości. Nie bez powodu mówimy o krokach i skokach zarówno w melodii, jak i w tańcu. Są to podobne formy uzewnętrznienia tych samych impulsów i w związku z tym są od nich w podobny sposób uzależnione.
W historii tańca wyróżniają się wyraźnie dwa odrębne typy ruchowe, jakkolwiek częsito łączą się one ze sobą. Jest to ruch „zamknięty" (elosed) i ruch „ekspansywny" (expanded)11. Taniec „ekspansywny" charakteryzuje silniejsza reakcja ruchowa, większe kroki, a nawet skoki. Główną cechą tańca „zamkniętego" jest stałe centrum ruchu, do którego kończyny ciągle powracają.
W przybliżeniu można powiedzieć, że ludy, których tańce są bardziej „ekspansywne" używają większych kroków melodycznych niż te, których tańce są bardziej „zamknięte".
Śpiew jest w rzeczywistości czynnością naszego ciała lub raczej całej naszej istoty. Wymaga on użycia niemal wszystkich mięśni od brzucha aż do głowy a u plemion pierwotnych nawet ramion i rąk. Ludy te często nie są w stanie śpiewać, jeśli muszą spokojnie trzymać ręce. Powiązanie między śpiewem a ruchem rąk jest tak siilne, że starożytna Egipcjanie wyrażali znaczenie słowa „śpiewać" omówieniem „grać rękami".
Muzyki, jako czynności naszego ciała, nie da się oddzielić od impulsu motorycznego i typu ruchowego. Wyraża ona tefripera- ment wykonawcy, podobnie jak gest, taniec i chód.
Jeżeli dotyczy to jednostek, dotyczy to również i plemion, ludów i ras, szczególnie w warunkach pierwotnych, bowiem im niższy jest etap rozwoju zwierząt i ludzi, tym słabiej jednostka wybija się ponad ogólny poziom. Oto dlaczego ludy, będące na tym samym szczeblu kulturowym, posiadają melodie różniące się jedynie rozpiętością.
*
* *
W pierwszej fazie rozwojowej liczba dźwięków zwiększyła się z dwóch do trzech. Wzrost ten nie stworzył od razu melodii trzy dźwiękowych. Przez długi czas, nawet po zaakceptowaniu trzeciego dźwięku, wyobraźnia muzyczna trzymała się kurczowo melodii dwudźwiękowych, pierwotne jądro melodyczne pozostawało nienaruszone i łatwo dostrzegalne. Tradycja jest zdumiewająco trwała. Nowy dźwięk na ogół pojawia się jedynie pod koniec frazy, podczas gdy trzon melodii jest silnie ustabilizowany. Rzadko nowy dźwięk wprowadzany jest na początku, przy początkowym wybuchu temperamentu i w takim wypadku znika niemal natychtiiiast, ustępując miejsca tradycji. Dodany dźwięk, jeśli jest doczepiony do trzonu z zewnątrz, nazywamy — zgodnie z terminologią językoznawczą — afiksem. W wypadku, gdy
jest to konieczne, określamy go ściślej: jako suprafiks, jeśli jest dodany na górze, i infrafiks, jeśli jest dodany na dole. Dźwięk wypełniający interwał tercji, kwarty lub kwinty nazywany jest infifcsem. Takie dodane pojedyncze dźwięki mogą być sklasyfikowane w sposób następujący:
Sekunda z sekundą pojawiają się w najwcześniejszych stylach Weddów i szczepu Yamana z Ziemi Ognistej. Nasz przykład jest pieśnią Indian Uitoto z Kolumbii:
Przykł. 8: Indianie Uitoto, Kolumbia (wg Bosego)
p
rrrr
cjcfcj^r r
Sekunda z tercją. Znów przykład pieśni ze szczepu Uitoto:
4.
Tercja z sekundą. Pieśń ze wschodniej Nowej Gwinei: Przykł. 11:
Wschodnia Nowa Gwinea (wg M. Schneidera)
5.
Tercja z tercją. Murzyni Bakongo: Przykł. 12: Murzyni Bakongo (wg
M. Schneidera)
3. Sekunda z kwartą. Pieśń z wyspy Buka z archipelagu So- lomona:
Przykł. 10: Wyspy Solomona (wg Frizziego)
Tercja z kwartą. Bez przykładu.
Tercja z dźwiękiem wypełniającym (infiksem). Przykład z północnej Nowej Gwinei:
Przykł. 13: Nowa Gwinea (wg M. Schneidera)
8. Kwarta z sekundą. Pieśń z wyspy Buka z archipelagu So- lomona:
10.
Kwarta z kwartą. Duet mężczyzn z Tybetu: Przykł. 16: Tybet
(transkrypcja C. Sachsa)
9. Kwarta z tercją. Pieśń zabawowa Indian Bellacula: Przykł. 15: Indianie Bellacula (wg Stumpfa)
11. Kwarta z inf iksem. Brazylijscy Indianie Yecuana: Przykł. 17: Indianie Yecuana (wg Horńbostela)
Będą więc nas tu interesowały zjawiska, które moglibyśmy nazwać łańcuchami: połączenia tercji lub (kwart. Łańcuchem tercji jest następująca pieśń Papuasów z południowo-zachodniej Nowej Gwinei 28:
Przykł. 18: Papuasi (wg J. Kunsta)
|
|
nh - rtr . rr^h ... |
|
t |
|
ś ń 1 F^^LT J- frffi |
1 OJ |
Zupełnie wyjątkowy łańcuch aż pięciu następujących po sobie tercji występuje w muzyce Indian z plemienia Zuńi29: Przykł. 19: Indianie Zuńi (wg Stuimpfa)
Indianie ze szczepu Hopi śpiewają czasami łańcuchami kwart30:
Przykł. 20: Indianie Hopi (wg Stumpfa)
J=160
>
i
F
|H Kfl
—ł 1 H—
i
J U
lj
" fli
u *
+
+ +
Jakkolwiek melodie takie osiągają imponujący zakres i siłę wyrazu, brak im jednak wewnętrznej organizacji. Śpiewak skacze z dźwięku na dźwięk, nie podporządkowując 'tych dźwięków jednostkom wyższego rzędu. Nie jest on w stanie przejść od dodawania do integracji.
Trudno jest stwierdzić, czy rozszerzenie pierwotnego dwu- dźwiękowego jądra dokonało się w wyniku naturalnego rozwoju jednostki lub plemienia, czy też w wyniku szczególnego wpływu płci lub wpływów zewnętrznych. Jeżeli śpiew rzeczywiście jest czynnością angażującą całą naszą istotę, to płeć, czynnik najsilniej różnicujący ludzkie istoty, musi mieć decydujący wpływ na style muzyczne.
