- •Лебедь р.К. Польська мова
- •Дрогобич, 2012
- •Передмова
- •Marzenia
- •Ciekawe doświadczenia
- •Pechowy dzień
- •Zasady dobrego zachowania w lesie
- •Karawana
- •Gniew Achillesa
- •Poloneza czas zacząć
- •Atak niedźwiedzia
- •Wigilijny wieczór
- •W sadzie
- •Weselne tańce
- •W Dobrzynie
- •Grobowiec faraona
- •Tego nie można nie zobaczyć.
- •Klasówka z matematyki
- •Egzotyczny aromat
- •Czarnolas
- •Na miejskim targowisku
- •Trasa moich ulubionych spacerów
- •Kajakiem po jeziorze
- •Moje ulubione zwierzę
- •Walczymy o ekologię środowiska
- •Tajemniczy pakunek
- •Młodzieżowy mistrz przedsiębiorczości
- •Obozowy apel
- •Wizyta w Stanach Zjednoczonych
- •Lot jastrzębia
- •Świat zwierząt
- •Lekcja chemii
- •Uroczyste święta
- •Bezkrwawe łowy
- •Promień zapomnianego słońca
- •Pouczenie
- •Latające stworzenia
- •Bezpieczeństwo jazdy
- •Wizja dawnego Krakowa
- •Niespodzianka
- •Ferie zimowe
- •Niepotrzebne zwierzenia
- •Wędrówka po ulicach
- •Domowe ogrody
- •Mikroskopijne owady
- •Prawdziwa rozmowa
- •Przygoda w sklepie
- •Znajomość
- •Perkozia rodzinka
- •Пердмова………………………………………………………………….
Wigilijny wieczór
Wraz z nadejściem zimy zaczęliśmy oczekiwać na święta Bożego Narodzenia. Spod śniegu były widoczne przysypane białym puchem choinki. W wigilię wybraliśmy się po świąteczne drzewko. Dla moich braci była to ogromna frajda. Pod lasem, ze spokojem rozejrzeliśmy się, gdzie pod śniegiem szukać pięknego świerczka. Około południa wróciliśmy z dorodnym drzewkiem do domu i przystąpiliśmy niezwłocznie do ubierania go w bombki. W kuchni siostra krzątała się obok mamy i wraz z nią przygotowywała kolację wigilijną. Najmłodszy, kilkuletni brat plątał się wokół mamy. Wraz z pierwszą gwiazdką zasiedliśmy do uroczystej kolacji. Ojciec zajął miejsce obok mamy. Panował odświętny i uroczysty nastrój. Przed rozpoczęciem posiłku składaliśmy sobie życzenia świąteczne, na przemian ze śmiechem i ze wzruszeniem. Po obfitej wieczerzy sięgnęliśmy jeszcze po owoce. Kiedy wszyscy odeszli już od stołu, rodzice zaproponowali, by otworzyć prezenty znajdujące się pod choinką. Sprawiły one całej rodzinie olbrzymią radość. Ojciec otrzymał najnowsze wydanie „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. Stwierdził, że jest to prezent ponad jego oczekiwania. Mama nie ukrywała radości, gdy z opakowania wyłonił się robot kuchenny. Ja i mój średni brat otrzymaliśmy narty, siostra piszczała z zachwytu, gdyż dostała wymarzoną grę komputerową, a najmłodsza latorośl rodziny śliczny polarowy dres. Zmęczeni wrażeniami tego dnia poszliśmy spać w nadziei, że w przyszłości wszystkie wieczory wigilijne będą takie piękne jak dzisiejszy.
182 słowa
W sadzie
Za lasem znajduje się sad. Przy furtce rosną małe jabłonie. Zimą nie były widoczne spod śniegu, a teraz sięgają sadownikom do kolan. Należy o nie dbać, by w przyszłości obficie obrodziły i można było zebrać z nich dorodne owoce. Niedaleko jabłoni, przy ścieżce, rosną drzewa wiśniowe. Często siadają w ich cieniu odpoczywający podczas zbiorów ludzie, pracujący w sadzie. Mają wtedy chwilę czasu, by zaobserwować, jak ponad rzędami drzew fruwają ptaki: wróble, szpaki i wiele innych. Dalej, za rowem, który przecina sad, znajduje się letnia altanka ze sprzętem ogrodniczym. Zza rogu tego małego domku wychylają się, jakby z ciekawością, grusze. Są najstarsze spośród rosnących tu drzew. Najpiękniej wygląda sad wieczorem, gdy wraz ze zmierzchem słońce próbuje przecisnąć się poprzez liście. Wygląda to tak, jakby wszystkie drzewa tańczyły ze słońcem. Zebrane owoce sortuje się według wielkości i wkłada do skrzyń wykonanych z drewna. Następnie transportuje się je do skupu lub przechowuje w chłodniach, by smaczne i soczyste sprzedać w zimie oraz na wiosnę. Część zbiorów eksportuje się za granicę. Polskie owoce chętnie kupują Niemcy, Francuzi, Szwajcarzy oraz mieszkańcy krajów skandynawskich. Pewna ilość zbiorów trafia do przetwórni, w których przerabia się je na konfitury, soki i nektary. Każdy z was wie, że owoce są źródłem witamin potrzebnych człowiekowi do prawidłowego rozwoju. Dlatego powinno się je spożywać w jak największych ilościach.
182 słowa
Weselne tańce
W Lipcach odbywało się huczne wesele Jagny Paczesiówny z najbogatszym gospodarzem we wsi, Maciejem Boryną. Po ceremonii zaślubin w domu Dominikowej – matki panny młodej – rozpoczęła się weselna zabawa. Muzykanci grali zapamiętale, a każdy z gości, gdy tylko przekroczył próg ruszał w tany. Liczne pary posuwistym krokiem tańczyły „chodzonego”. Posuwały się wokół izby, zawracały, przytupywały, wiły się jak wąż mieniący się różnymi kolorami. Na przodzie, w pierwszej parze tańczył Maciej z Jagusią. Tylko na kilka minut muzykanci przestali grać, po czym huknęła melodia przeznaczona tylko dla młodej pary. Boryna podskoczył do Jagny, objął ją wpół, zakręcił w miejscu, trzasnął obcasami o podłogę tak, że posypały się spod nich iskry, dziarsko wywijał hołubce, a przy tym radośnie pokrzykiwał. Żywiołowy mazur zgromadził gości, którzy otoczyli tańczącą parę. Ci, dla których w izbie brakło miejsca, stali na podwórzu i obserwowali przez okno wirujących tancerzy. Chcieli także na nich popatrzyć inni mieszkańcy Lipiec, którzy nie byli na weselu. Któż bowiem zrezygnowałby z okazji popatrzenia na wesele najbogatszych gospodarzy we wsi. Tymczasem do Boryny i Paczesiówny dołączyły następne pary. Echo niosło dźwięki muzyki po całych Lipcach. Nikt nie miał ochoty wracać do domu. Wiadomo jednak było, że za kilka godzin przyjdzie czas na poprawiny i zabawa rozpocznie się od nowa, dlatego też powoli goście rozchodzili się do swoich domów, by odpocząć i nabrać sił do kolejnego dnia wesela.
180 słów.
