Добавил:
Upload Опубликованный материал нарушает ваши авторские права? Сообщите нам.
Вуз: Предмет: Файл:
Kraszewski Ignacy - Dzieje polski 29 - Saskie o...doc
Скачиваний:
0
Добавлен:
01.04.2025
Размер:
1.32 Mб
Скачать

I jej ręce się rozłożyły I wyciągnęły ku dziecku.

Pochwyciła ją za głowę, namiętnymi okrywając pocałunkami.

Starzec błogosławił, powstawszy.

- Wraca owieczka zbłąkana do zagrody - zawołał - niech się otworzą wrota i serca.

Przebaczcie jej, jako chcecie, aby wam Bóg przebaczył.

Matuszewicz, pobożny bardzo, dopiero zobaczywszy mnicha, którego czcił od dawna, rzucił się do rąk jego, całując je.

- Ojcze!

was tu chyba łaska Boża na ten dzień i godzinę nam zesłała...

Nakażcież zgodę i zapomnienie winy.

Starzec nieco się cofnął przed natarczywością swojego wielbiciela.

- Piękne słowa wasze - rzekł z goryczą - nie zbywa na wymowie wam ani na przenikliwym wzroku, gdy w cudzą duszę patrzycie.

Zajrzyjcież we własną.

Któż to te dzieci nieposłuszne stworzył, jeśli nie kłótliwy żywot wasz, nie chciwość wszystkiego, co znikome, a zapomnienie o tym, co wieczne?

Któż ojcem rozpusty, jeżeli nie ci wasi elektowie, których dwory stały otwarte jak szynkarnie, aby naród rozpojony rozum utracił?

Mieliście cnotliwego Leszczyńskiego i pchnęliście go na wygnanie, bo wam smakowała bezmyślna rozpusta.

W kraju ludzie polowali na ludzi.

- Ojcze - przerwał obrażony Matuszewicz - nie myśmy to poczęli...

- Aleście wy dokończyli - rzekł starzec - a teraz gdy wstrzymać zechcecie zepsucie i pożądacie ładu, i zapragniecie pokoju, miłości i zgody...

nie znajdziecie ich.

Wtem nagle wstrzymał się starzec, siadł, podparł na ręku i w piersi uderzył.

- Wina moja - rzekł - nie prorokujmy złego, Bóg wielki i miłosierny.

Oto widzimy przykład...

zesłał pociechę sercu matki.

To mówiąc wstał, wyprostował się, oczy podniósł ku niebu, począł się modlić po cichu...

I błogosławił, rękę zwracając ponad głowy I zatrzymując ją, jak gdyby z niej płynęła odżywiająca moc, gdzie jej więcej było potrzeba.

Wszystko potem w jakimś błogim uspokojeniu przetrwało czas długi...

nie śmiejąc ni ust otworzyć, ni oczów podnieść, a gdy gospodyni wreszcie wsparta na ramieniu córki chciała się poruszyć, aby pójść starcowi dziękować, bo jego modlitwie swe szczęście przypisywała, krzyknęła przestraszona - mnicha już między nimi nie było.

Z kijem w ręku szedł nazat do swego klasztoru.

Koniec.

San Remo 1886.

Posłowie.

Saskie ostatki to ostatnia powieść J.I.Kraszewskiego z cyklu obejmującego dzieje Polski, to również ostatnia powieść tego pisarza, napisana przez niego na kilka miesięcy przed zgonem.

Kraszewski miał wtedy prawie 75 lat.

Sterany był chorobami i przygnębiło go więzienie w twierdzy w Magdeburgu, na które siedemdziesięcio dwu letni starzec został skazany przez Najwyższy Trybunał Niemiecki w Lipsku za rzekome czy też rzeczywiste przekazywanie rządowi francuskiemu tajnych wiadomości o wojskowych i społecznych sprawach nowo powstającego cesarstwa niemieckiego, organizowanego przez kanclerza Ottona von Bismarcka.

W więzieniu Kraszewski przebywał półtora roku i stale tam pracował twórczo: pisał powieści.

Pisał je dalej, kiedy za dużą kaucję otrzymał półroczny urlop z więzienia dla poratowania zdrowia.

Po urlopie do więzienia nie wrócił.

Oczywiście stracił kaucję.

Ogarnęła go wtedy gorączka podróży; wciąż jeździł po Szwajcarii i Włoszech, jak gdyby uciekał przed możliwością zatrzymania go i wydania w ręce władz niemieckich, które, zresztą, rozesłały za nim listy gończe.

W tych warunkach trudno było skupić się należycie nad twórczością i pisać dzieła o wielkiej wartości literackiej.

Kraszewski musiał pisać, bo taką już miał naturę, że po prostu bez pisania nie umiał żyć; kiedyś nawet przyjął sobie za zasadę hasło: nulla dies sine linea - ani dnia bez napisania linijki.

Musiał też pisać, bo jeszcze przed aresztowaniem i procesem zawarł z wydawcami umowę na dalsze powieści z cyklu historycznego, pobrał zaliczki i chciał się wywiązać z podjętych zobowiązań.

Pisał więc, ale utwory jego nie miały już tej wartości, co dawniejsze.

Tymczasem czytelnicy zmienili już swe upodobania i po roku 1880 mieli inne wymagania niż dawni czytelnicy z lat 1840-1850 czy nawet z lat 1860-1880.

Młode pokolenie czytelników wolało już utwory Bolesława Prusa, Elizy Orzeszkowej czy Henryka Sienkiewicza.

Trzeba tu sobie uświadomić, że Ogniem i mieczem i Potop ukazały się drukiem wcześniej niż ostatnie powieści historyczne Kraszewskiego.

W tej sytuacji wydawcy i księgarze wznawiali czasem wybrane dawne utwory Kraszewskiego, ale nie drukowali jego powieści ostatnich, wyraźnie słabszych.

Pogłębiało to rozgoryczenie schorowanego starca.

Na tle powieści Kraszewskiego z ostatnich lat jego życia Saskie ostatki wyróżniają się dodatnio.

W dużym stopniu zawdzięczamy to wspaniałemu źródłu do tej powieści, mianowicie Pamiętnikom Marcina Matuszewicza, wydanym z rękopisu w roku 1876.

Matuszewicz (1714-1773) miał życie bogate i urozmaicone.

Był synem zamożnego szlachcica, za młodu służył w wojsku, potem się przerzucił do pracy w sądownictwie, bywał deputatem na trybunały, posłował na sejmy, pełnił honorowe funkcje ziemskie (podstolego, stolnika), w końcu został kasztelanem brzeskim.

Dzięki temu był on mocno zaangażowany w rozmaite publiczne i prywatne sprawy ówczesnego życia w Polsce, miał też do czynienia z wielu dworami magnackimi, o które się ocierał, a niektórym także służył.

Bujna wyobraźnia Kraszewskiego umiała zawsze wyczarowywać wspaniałe obrazy życia społecznego w przeszłości.

Kilka zdań z kronik czy pamiętników, podających zwięźle informacje o jakimś wydarzeniu, rozwijało się pod piórem tego pisarza w całe rozdziały, nawet w całe powieści tętniące werwą dawnego życia polskiego, zwłaszcza gdy było to życie wieku XVIII, Kraszewskiemu szczególnie bliskie.

Saskie ostatki opierają się głównie na rozdziale Pamiętników Matuszewicza obejmującym rok 1763 i łączą w sobie zagadnienia polityczne - sprawy panowania i śmierci Augusta III i spory magnatów przy okazji przygotowywania trybunału wileńskiego - oraz sprawy prywatne, głównie dzieje narzeczeństwa Klemensa Tołłoczki i Anieli Koiszewskiej.

Sprawa tego narzeczeństwa zajmuje w Pamiętnikach trzy stronice, w powieści wypełnia niemal połowę utworu.

Matuszewicz stanowił źródło bezpośrednie pomysłu i tematu powieści, nie stanowił jednak źródła jedynego.

Kraszewski posiadał świetną znajomość życia polskiego XVIII wieku z mnóstwa źródeł pisanych i z żywej tradycji, w młodości bowiem znał wielu ludzi, którzy w owym burzliwym wieku spędzili młodość, często mu się też trafiało słuchać ich wspomnień, a nawet kilka razy wydawać drukiem ich pamiętniki.

Kraszewski niemało o tym wieku napisał w swoich powieściach historycznych, z których połowa dotyczy właśnie czasów saskich lub panowania Stanisława Augusta.

Czytelnik jako tako obznajomiony z twórczością Kraszewskiego, czytając Saskie ostatki, obraca się jak gdyby w kręgu dawnych znajomych.

Zna niemal wszystkie wybitniejsze osobistości, jest mu więc tym łatwiej i przyjemniej poznawać nowe rysy ich charakterów lub widzieć ich w nowych momentach życia.

Tak np.

pospolicie znaną charakterystykę Augusta III wzbogaca bezpośrednie ukazanie jego polowania na psy „w Warszawie i jego samodzielnej wyprawy na rozmowę ze Steinheilem w oranżerii w Dreźnie, charakterystyki i jego, i Bruhla ożywiają zręcznie opisane ich rozmowy.

Księcia Panie Kochanku znamy, jak zwykle, jako dumnego magnata oraz rubasznego żartownisia i pijaczynę, tu poznajemy również jego doraźną ustępliwość dla dobra ogółu i dostojne fundowanie trybunału, a obok tego zabawną próbę walki na słowa z przebiegłą i złośliwą hetmanową Sapieżyną.

Nawet nowo poznani z nazwiska mniej lub bardziej wybitni szlachcice wydają się nam znajomymi z tego kręgu życia obyczajowego, który się w naszej wyobraźni utrwalił dzięki powieściom dawniejszym.

Соседние файлы в предмете [НЕСОРТИРОВАННОЕ]