Добавил:
Upload Опубликованный материал нарушает ваши авторские права? Сообщите нам.
Вуз: Предмет: Файл:
02. Przedmiot prawa autorskiego5.doc
Скачиваний:
0
Добавлен:
01.07.2025
Размер:
572.42 Кб
Скачать

1. Wykłady akademickie, rozprawy naukowe, popularno-naukowe, podręczniki, skrypty,

2. Artykuły, recenzje prac oraz projektów prac naukowo-badawczych, a także recenzje dorobku naukowego,

3. indywidualny sposób przedstawienia odkryć lub badań naukowych (samoistnie ujmowane odkrycia naukowe nie podlegają bezpośredniej ochronie prawnoautorskiej), ponieważ warstwa tekstu - określana jako forma dzieła - ma z reguły w pracach naukowych charakter twórczy.

Nie można a priori ocenić, czy zajęcia na uniwersyteckich studiach humanistycznych, takie jak ćwiczenia i seminaria, posiadają cechy utworów w rozumieniu art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. (...) Zajęcia te mają bardzo różną formę, a także przebieg; przykładowo mogą polegać wyłącznie na sprawdzaniu, czy studenci opanowali określony zasób wiedzy. Nie można wykluczyć, że niektóre spośród tych zajęć mogą korzystać z ochrony prawnoautorskiej. (...) przedmiotowe zajęcia powinny być indywidualnie kwalifikowane na forum uczelni, zwłaszcza że art. 111 ustawy z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym stanowi, iż nauczycielom akademickim przysługują uprawnienia twórców w zakresie ochrony praw autorskich i praw pokrewnych oraz pomoc uczelni w razie ich naruszenia.

Pismo z dnia 26 lutego 1996 r. Min. Kultury i Sztuki DPA.024/9/96

(...) nauczanie języków obcych nie może zostać uznane za utwór w rozumieniu art. 1 ust. 1 pr. aut. Nie są chronione prawem autorskim: metoda, pomysł, maniera czy styl, podobnie proces nauczania - nawet oparty na oryginalnych materiałach dydaktycznych i w zindywidualizowanej formie przekazu. Nie można odmówić jednak nauczycielom praw autorskich do stworzonych przez nich programów nauczania, jeżeli odznaczają się oryginalnością oraz indywidualnym charakterem. W przypadku, gdy w ramach umowy o dzieło powstanie program nauczania, to wykorzystanie tego programu jako utworu naukowego, np. utrwalenie, zwielokrotnienie i opublikowanie, uzależnione będzie od przeniesienia praw autorskich przez autora lub udzielenia przez niego licencji

Pismo z dnia 24 maja 1996 r. Min. Kultury i Sztuki DPA.024/205/96

(...) - przedmiotem prawa autorskiego może być wykład czy posiadające charakter wykładu szkolenie, jeżeli przeprowadzone ono zostało według autorskiego, opracowanego indywidualnie i twórczo przez wykładowcę konspektu, oczywiście pod warunkiem spełnienia ogólnych cech definicji utworu z art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. Nr 24, poz. 83 z późn. zm.). W rozpatrywanym zakresie należałoby jednak ustalić, czy szkolenia te odznaczają się powtarzalnością, tzn. czy zamawiane kursy realizowane są wielokrotnie według tego samego schematu, czy też każde z zajęć ma jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny charakter. W pierwszym przypadku ochroną z tytułu prawa autorskiego mógłby być bowiem objęty jedynie program szkolenia czy jego konspekt, nie zaś jego poszczególne realizacje na kolejnych kursach; - twórca, w tym lektor i tłumacz, nie muszą odznaczać się żadnymi szczególnymi właściwościami, aby mogli zostać uznani za podmioty prawa autorskiego, oczywiście pod warunkiem wykonywania przez nich prac o twórczym charakterze. Podczas jednak gdy zasadniczo tłumaczenia traktowane są jako utwory zależne, czyli tzw. opracowania (art. 2 powyższej ustawy), trudno byłoby uznać za twórczą pracę korektorów tekstów w językach obcych, jeśli praca ta ogranicza się do poprawiania ewidentnych błędów językowych, nie mając wpływu na twórczy kształt korygowanego tłumaczenia.

Pismo z dnia 2 lutego 2000 r. Min. Kultury i Dziedzictwa Narodowego DP/WPA.024/3/00

Ochrona prawna utworu powstaje w momencie, w którym ujrzy on światło dzienne czyli w momencie ustalenia utworu, która pozwala na jego odbiór przez osoby inne niż autor. Przez "ustalenie", stosownie do orzeczenia SN32, należy rozumieć przybranie przez utwór jakiejkolwiek postaci, chociażby nietrwałej, jednakże na tyle stabilnej, żeby cechy i treść utworu wywierały efekt artystyczny.

Na wstępie dalszej części rozważań na temat przedmiotu prawa autorskiego, przypomnę jego ustawową definicję, wg której jest to każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, utrwalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór) (art 1 ust.1).

Już w następnym artykule ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych znajdujemy następujący przepis opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa utworu pierwotnego (art. 2 ust. 1). Przepis ten zezwala na korzystanie z cudzych utworów we własnej twórczości. Jak więc widać z przytoczonych przepisów możemy na gruncie polskiego prawa wyróżnić trzy rodzaje dzieł: dzieła samoistne, dzieła inspirowane, dzieła niesamoistne.

Zacznijmy od dzieł samoistnych. Tak naprawdę większość obecnie powstałych dzieł jest dziełami inspirowanymi, bowiem jak napisał Jacek Kaczmarski, wszak tyle wierszy się pamięta, że krzykną zaraz mądre gremia, która skąd fraza jest ściągnięta. Komentując przepis art. 2 profesorowie J. Barta i R. Markiewicz napisali m.in. utwory w pełni samoistne, nieinspirowane, także nie powstają w próżni intelektualnej, ich autor czerpie z dotychczasowego dorobku naukowego lub artystycznego, ale nie nawiązuje wprost do żadnego konkretnego dzieła33. Ostatecznie w literaturze stworzono następującą definicję utworów samoistnych jako stworzonych wysiłkiem jednego autora, które swe powstanie zawdzięczają jednemu twórcy (utwory samoistne) (…) Oczywiście można stawiać pytanie, czy możliwe jest istnienie utworu całkowicie samoistnego, nie nawiązującego w najmniejszym stopniu do cudzej twórczości. Zdaniem niektórych należy na to pytanie odpowiedzieć negatywnie, gdyż twórca nie jest nigdy w stanie oderwać się od dotychczasowego dorobku kulturowego. Dla prawa jednak związki nie wyrażające się recypowaniem chronionych wartości nie są istotne34.

Utwory niesamoistne możemy więc zdefiniować jako te, które są dziełem dwóch lub więcej osób. Wyróżniamy wśród nich utwory współautorskie, utwory zbiorowe, utwory zależne, utwory z zapożyczeniami. Gdzieś pomiędzy tymi dwiema kategoriami znajdują się dzieła samoistne inspirowane. I od tej grupy chciałbym rozpocząć rozważania na temat przedmiotu prawa autorskiego. Dzieło inspirowane, powstałe w wyniku lektury, słuchania muzyki, oglądania obrazów czy dzieł architektonicznych. Pojęcie utworu inspirowanego zdefiniował Sąd Apelacyjny w Warszawie w następujący sposób utwór powstały z podniety twórczej innego utworu jest objęty prawem autorskim niezależnym. Przez utwór inspirowany należy rozumieć zaczerpnięcie wątku cudzego utworu, a zgoda autora dzieła inspirującego jest zbędna. Wykorzystanie bowiem cudzego pomysłu, a nawet imion z innego utworu, nie stanowi jeszcze opracowania cudzego utworu, ale własny oryginalny utwór. Nawet w razie uznania, iż pozwany świadomie wykorzystał motyw zaczerpnięty z książki powoda, należałoby ustalić dokładny zakres cech indywidualnych jego opracowania, w celu rozstrzygnięcia, czy nie stanowi ono własnego indywidualnego utworu35.

Kiedy więc mamy do czynienia z dziełem inspirowanym, a nie z opracowaniem cudzego utworu? Tu podstawowe znaczenie będzie miała ocena własnego wkładu twórczego autora dzieła inspirowanego, gdyż jak zauważył Sąd Najwyższy wykorzystanie cudzego pomysłu, a nawet imion z innego utworu, przy oryginalnej treści dzieła nie stanowi jeszcze opracowania cudzego utworu, ale własny oryginalny utwór36.

Źródło: R. Golat „Prawo autorskie i prawa pokrewne”, Warszawa 2008, str. 103

W 2007 roku A. Przymanowska, wdowa po J. Przymanowskim pozwała Marylę Rodowicz o naruszenie praw autorskich, polegającą na wykorzystaniu fragmentów filmu „Czterej pancerni i pies” w teledysku. W teledysku piosenkarka ucharakteryzowana była na filmową Marusię, zaś – jak obliczył sąd – wykorzystano w nim 180 sekund materiałów filmowych, przy czym nie podano w teledysku tytułu filmu ani nazwisk jego twórców. Nie zapytano także o zgodę spadkobierczyni scenarzysty. Prawa do wykorzystania zdjęć przekazała Telewizja Polska, jako następczyni zespołów filmowych. Sędzia oddaliła pozew, uznając, że wykorzystanie fragmentów filmu było dozwoloną inspiracją37. Orzeczenie powydaje się być mocno kontrowersyjne, biorąc pod uwagę, że cały teledysk ma 181 sekund. Ciężko tu mówić o inspiracji w warstwie filmowej, natomiast niewątpliwie dziełem inspirowanym był tekst samej piosenki.

Omawiając utwór inspirowany należy pamiętać o ochronie praw autora utworu inspirującego. Prof. E. Traple komentując omawiane przepisy zwróciła uwagę na problem dóbr osobistych autora utworu pierwotnego38. Jeżeli bowiem utwór powstały z inspiracji dzieła naukowego, filozoficznego, czy literackiego w sposób diametralnie różny od zamierzeń autora, przedstawi jego poglądy lub idee, doprowadzając do ich całkowitego wypaczenia, a co za tym idzie wprowadzenia błąd odbiorców będzie można mówić o naruszeniu dóbr osobistych, do których zaliczamy twórczość naukową i artystyczną. Tu dochodzimy do szczególnego rodzaju dzieł inspirowanych – do parodii, pastiszu i karykatury. Tu prawo nie ingeruje i zezwala na swobodne korzystanie z utworów w celu ich wykpiwania. Uznaje, się że aby sobie żartować z dzieł już opublikowanych nie jest potrzebna zgoda ich autorów, gdyż ci ostatni raczej takie zgody by nie dawali (co jest całkowicie zrozumiałe – nikt nie lubi jak się dworuje z jego twórczości).

Omawiając dzieło inspirowane trzeba zatrzymać się jeszcze przy dwóch problemach. Po pierwsze spoty reklamowe wykorzystujące znane motywy najczęściej filmowe, niekiedy literackie. Z pewnością możemy mówić o inspiracji przy tworzeniu scenariusza reklamówki. Mamy tu jednak do czynienia z utworem (bo takim jest przecież reklamówka) całkowicie samodzielnym. Ochrona twórców filmów jest dość ograniczona, o czym przekonał się Juliusz Machulski wytaczając proce o naruszenie jego praw autorskich jako reżysera i scenarzysty filmu „Seksmisja”, kiedy to w jednej z reklam wykorzystano słynne zdanie „Ciemność, widzę ciemność”. Sąd powództwo oddalił nie doszukując się w tym zdaniu cech indywidualnej twórczości. Należy pamiętać, że twórcy filmów sami kręcą reklamówki wykorzystując w nich elementy z własnych dzieł filmowych – casus ww. Juliusz Machulski i jego reklama wykorzystująca pomysły i głównych bohaterów filmu „Vabank”.

Tu dochodzimy do problemu kontynuacji dzieł istniejących. Należy rozróżnić dwie sytuacje. Z pierwszą mamy do czynienia, gdy autor nie kończy dzieła i dokonuje tego inna osoba. Wówczas mamy dzieło współautorskie – zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego, który podkreślił, iż w określonych okolicznościach nie można wyłączyć, że wspólne dzieło powstało pomimo braku porozumienia między twórcami. Dotyczy to w szczególności sytuacji, gdy jedna osoba rozpoczęła pracę nad dziełem (…), następnie od niej odstąpiła, a rozpoczęte dzieło dokończyła w sposób twórczy inna osoba. Należy wówczas uznać, że obu tym osobom przysługują łączne prawa autorskie39.

Częściej spotykamy się z sytuacją, w której powstaje dalszy ciąg dzieła zakończonego. Przykłady możemy tutaj mnożyć – literaturze światowej kontynuacja książki Margaret Mitchell „Przeminęło z wiatrem”, w literaturze krajowej kontynuacja Trylogii Henryka Sienkiewicza. W takich sytuacjach sprawa jest o tyle prosta, że autorzy obu dzieł już nie żyją. Gdyby autor żył, należy uzyskać jego zgodę na kontynuację. W przeciwnym razie można spotkać się z zarzutem autora, że on sam zamierzał stworzyć dalszy ciąg swojego dzieła.

W tym miejscu dochodzimy do dzieł współautorskich. Z dziełem współautorskim będziemy mieli do czynienia, w sytuacji w której autorzy dzieła tworzą je razem i odciskają na nim swoje piętno intelektualne40. Tak też zdefiniował współautorstwo Sąd Najwyższy, w którego orzeczeniu podkreślono, iż istotę współautorstwa według ustawy charakteryzuje tylko to, że prawo autorskie przysługuje łącznie. Zasadniczą cechą dzieła jest element łączności kilku autorów. Wymagany jest tu przymiot wyrażający się w tym, że stanowi niepodzielną całość jest wspólne i nierozdzielne pod względem procesu twórczego, który doprowadził do jego powstania41. Jak widać choćby już z tego fragmentu orzeczenia, za współautora może być uznana osoba, która wniosła do dzieła wkład twórczy. Nie będzie więc współautorem osoba wykonująca czynności techniczne takie jak konsultacje i dyskusje na temat zamierzonego dzieła, wprowadzanie poprawek, które nie mają charakteru merytorycznego, a jedynie stylistyczny. Zgodnie z orzecznictwem zawsze należy ustalić czy wkład powoda miał charakter twórczy, czy jedynie „techniczny”. (…) [Oceniając stan faktyczny – przyp. aut.] uwzględnić trzeba zasadniczą przesłankę powstania praw autorskich, a mianowicie istnienie pierwiastka twórczego, którego nie można utożsamiać z samym tylko wykonawstwem, choćby perfekcyjnym, doskonałym42. Podobne stanowisko zajął Sąd Najwyższy w innym orzeczeniu stwierdzając m.in., że współtwórczość – w rozumieniu prawa autorskiego – nie zachodzi, gdy współpraca określonej osoby nie ma charakteru twórczego lecz pomocniczy, chociażby umiejętność wykonywania czynności pomocniczych wymagała wysokiego stopnia wiedzy fachowej, zręczności i inicjatywy osobistej43.

Omawiając dzieła współautorskie i udział poszczególnych współautorów prof. J. Błeszyński zdefiniował dzieło współautorskie jako jedność treści i formy za pośrednictwem której jest w nim zawarta treść intelektualna (relacja o ideach, uczuciach, zjawiskach lub zdarzeniach) (…) Całość ta jest zawsze organiczną jednością składających się na nią wartości wynikających zarówno poszczególnych oryginalnych elementów, jak i ich kompozycji w całość. Udział w procesie tworzenia poszczególnych współtwórców może przybierać różną postać44.

Powstaje jeszcze pytanie, czy współtwórcy dzieła muszą działać na podstawie umowy, porozumienia, określonego podziału zadań czy wystarczy faktyczne działanie poszczególnych osób oraz czy udziały w pracy nad dziełem muszą być jednakowe. Rozważając pierwsze zagadnienie można zauważyć pewną zmianę poglądów w orzeczeniach Sądu Najwyższego, który początkowo podkreślał konieczność istnienia porozumienia pomiędzy współautorami współtwórczość ma miejsce tylko przy istnieniu porozumienia współtwórców, co do stworzenia wspólnym wysiłkiem wspólnego dzieła. Porozumienie takie może wynikać z umowy albo z czynności konkludentnych45. Jednak już rok później nastąpiła zmiana w linii orzecznictwa, kiedy to Sąd Najwyższy stwierdził, że zbyt kategoryczny jest pogląd, że powstanie dzieła wspólnego jest uzależnione od wyraźnego bądź dorozumianego porozumienia współtwórców. Decyduje ostatecznie obiektywny charakter wkładu drugiej osoby do powstania dzieła, a nie zakres porozumienia46. Taki właśnie pogląd został podtrzymany przez Sąd Najwyższy sześć lat później, w przytaczanym już orzeczeniu, w którym stwierdzono, że w określonych okolicznościach nie można wyłączyć, że wspólne dzieło powstało pomimo braku porozumienia między twórcami. Dotyczy to w szczególności sytuacji, gdy jedna osoba rozpoczęła pracę nad dziełem (…), następnie od niej odstąpiła, a rozpoczęte dzieło dokończyła w sposób twórczy inna osoba47.

Należy uznać tę właśnie linię orzecznictwa, za najlepsze wytłumaczenie istoty współwłasności i porozumienia między twórcami, zwłaszcza w sytuacji, w której autor zaniechał pracy nad dziełem. Znana jest historia ostatnich tomów przygód Tomka Wilmowskiego, które na podstawie szkiców pozostawionych przez Alfreda Szklarskiego kończył Adam Zelga. Obecnie ukazują książki zmarłego w 2001 roku Roberta Ludluma, które pisze również na podstawie notatek autora Patrick Larkin. Mamy tu z całą pewnością z dziełami współautorskimi. Zgodnie z poglądami reprezentowanymi w orzecznictwie jak i w literaturze wkłady współtwórców nie muszą być jednakowe. Tak naprawdę rozstrzygnięcie o wielkości udziałów będzie ważne wyłącznie przy ocenie proporcji wynagrodzenia lub w przypadku sporu.