Добавил:
Upload Опубликованный материал нарушает ваши авторские права? Сообщите нам.
Вуз: Предмет: Файл:
Kraszewski Ignacy - Dzieje Polski 27 - Adama Po...doc
Скачиваний:
0
Добавлен:
01.04.2025
Размер:
1.22 Mб
Скачать

Idzie do niej Matczyński dopominając się ich.

- Pierwsze słowo jej było: - Nie dam, nie dam, królewicz Jakub gotów i te klejnoty, kilkakroć sto tysięcy wartujące, sobie przywłaszczyć, tak jako i cały skarb nieboszczyka pochwycił lub myśli opanować.

Nie dam!

Z królową było gorzej niż z Jakubem, bo tej ani ów najwierniejszy króla przyjaciel Matczyński wojewoda, ani biskup Załuski, ani ksiądz Polignac nie zdołali zmiękczyć.

Matczyński od zmysłów niemal odchodził, ręce łamiąc.

Stał u katafalku i płakał.

Potem nagle złocisty hełm pochwyciwszy na głowę nieboszczyka włożył.

Otóż jaka była śmierć, ostatnie godziny i początek bezkrólewia po bohaterze!

Czego się już potem spodziewać było można, chyba wojny domowej, ale nawet z pomocą wszystkich zabiegów królowej, jej pieniędzy i zachodów nie mogła rodzina tak rozdarta, powaśniona, wzbudzić w nikim sympatii ku sobie.

Litowało się wielu, nikt nie widział sposobu, aby do tronu tego dobili się, do którego królowi i Jakub rościli prawa.

Zrazu to poznać było łatwo, że Piasta ekskluzja spotka i inaczej być nie mogło, choć Radziejowski kardynał Sobieskim był oddany.

Ani on, ani Załuski, ani poczciwy Matczyński, który wkrótce potem zmarł z żalu, nie zdołał umysłów na stronę rodziny nawrócić.

Z wyborem Sobieskich czego innego, jak przedłużenia niepokojów domowych, spodziewać się nie było można.

Ja natychmiast po śmierci królewskiej zażądałem odprawy i uwolniłem się od służby, chociaż miałem zaległości, których na razie uzyskać nie było podobna.

Pozostałem jednak w Warszawie, bo mnie tu sama ciekawość trzymała, a ostatnich czasów kłopoty i nieustanne czuwanie o chorobę mnie przyprawiły taką, że musiałem w gospodzie, którą trudno znaleźć było, oblec.

Szaniawski też ani Jakubowi, ani Aleksandrowi się nie dał do służby namówić i dwór pożegnał, jeszcze spełna nie wiedząc, co z sobą pocznie.

Nie można było przewidzieć w tych początkach, komu tron przeznaczony, aleśmy to tylko czuli, że Sobiescy go nie posiądą.

Królowej żaden z nas nie byłby za nic chciał służyć, tak nam ona za żywota pańskiego dokuczyła.

Tuśmy w stolicy byli świadkami tego poruszenia umysłów i powodzi piśmideł, jakie się zaraz z okazji bezkrólewia wylały.

Czego nie można było drukować, to pisano, przepisywano i rozrzucano, hańbiąc i nie szczędząc ani matki, ani dzieci.

Królowej przede wszystkim już szło nie o tron, ale o spuściznę, którą dla siebie więcej niż dla potomstwa rewindykowała.

Powiadano naówczas, że sześćdziesięcioletnia, owdowiałemu kochankowi dawnemu, hetmanowi, się stręczyła, aby z nim podzielić koronę.

Lecz Jabłonowski ją już nadto dobrze znał, a głos powszechny go uczył, iż z nią i przez nią do niczego by nie doszedł.

Patrzał też na los niegdy przyjaciela swego, nieboszczyka króla, i przekonał się, że korona nie była do zazdrości.

Wojsko się zaraz, pod pozorem zaległych żołdów, skonfederowało dopominając wypłaty, ale konfederacja ta poddmuchnięta była albo przez rakuskich, lub przez francuskich intrygantów, którzy się z niej spodziewali korzystać.

Jeszcze byli w Warszawie z Szaniawskim, gdy Jakub, który ciała ojca nie chciał wpuścić do zamku, a później musiał mu wrota otworzyć i ohydę tylko na siebie ściągnął, zmiarkowawszy, iż zajście z matką i szczucie przeciwko niej i Aleksandrowi powszechną zgrozę obudzą, postanowił się z nią przejednać.

mY, gdyśmy o tym posłyszeli, śmiać się nam chciało.

Соседние файлы в предмете [НЕСОРТИРОВАННОЕ]