Добавил:
Upload Опубликованный материал нарушает ваши авторские права? Сообщите нам.
Вуз: Предмет: Файл:
Kraszewski Ignacy - Dzieje Polski 27 - Adama Po...doc
Скачиваний:
0
Добавлен:
01.04.2025
Размер:
1.22 Mб
Скачать

I tych baszów, których pobrał Jabłonowski, a od nich się wielkiego okupu spodziewał, królowa żałowała, choć się temu dostali, który w sercu jej, Boże odpuść, na równi z królem był ulokowany.

Gdy listy od Astrei przychodziły, chwytał je chciwie król, a ręce mu do nich drżały.

Czasem przy nich szarfa jakaś lub węzeł przyszedł, to się tym bzdurstwem nacieszyć nie mógł, ano gdy czytać począł, chmurzył się, rzucał, powracał do pisma i znowu je odpychał, i po kilkakroć do ręki brał, a nieraz mu aż pot na czoło występował; królowa z Krakowa by rada i wakansami rozporządzać, i wszystkim rządzić, a rozkazy wydawać.

Nic po myśli jej nie było, zazdrościła też dla Minionka tych laurów, które tu Fanfanik zdobywał, choć w istocie nie narażał się zbytecznie, bo go pilnowano niezmiernie, a król o jego bezpieczeństwo daleko dbał więcej niż o własne.

Śmiałym był, temu zaprzeczyć nie można, ale zewsząd wyszedł cało, nawet mu się bardzo zmęczyć nie dawano, co za dziw, że się niczego nie obawiał, gdy drudzy trwożyli się za niego.

W popłochu tym pierwszym pod Parkanami, gdy król do obozu szczęśliwie, ale cały potłuczony wrócił, gdy się na razie o Fanfaniku nie mógł dowiedzieć, mało że zmysłów nie stracił.

Jemu samemu ten ruch, to życie niewygód pełne dziwnie na zdrowie służyło, czemu się Peccorini i Dumoulin wydziwić nie mogli.

Nie dojadł, nie dospał, woda częstokroć do picia taka bywała, że doma by się nią człowiek umyć nie chciał, fatyga nieustanna, a na tuszy stracił, co ja na pasach widzę i na rapciach, co wszystko trzeba było ściągać, ale rzeźwiejszy jest niż w domu i niemal odmłodzony.

Ksiądz Skopowski powiadał: - Duch go trzyma, gdyby nawet nie jadł nic, wytrwałby, taki ogień ma wewnętrzny w sobie...

Święta prawda.

Pod Ostrzygoniem, nie zważając na mruczenia, most budować rozkazawszy, do dwudziestego Octobris mieliśmy ukończonym.

Jak tylko to nieprzyjaciel postrzegł, zwąchał, o co chodzi, przedmieścia, część miasta, zamek jeden na górze Świętego Tomasza podpalono i zniszczono, gdyż się bronić do upadłego zamierzali, król zaś dowodził, iż do zdobywania zamków zawsze miał szczególne szczęście i że tu też rychło w miejscu księżyca na kościele starym krzyż zatknie.

Most zaledwie ustawiwszy, gdyśmy się przeprawiać poczęli, Turcy, o tym zasłyszawszy, ku Belgradowi się udali, Węgrów i Wołochów rozpuściwszy, a tak węgierska ziemia, która od kilkuset lat w ręku ich była, przez naszego Pana oswobodzona została.

Zamek ostrzygoński, który przy pomocy Bożej na pewno zdobyć się spodziewaliśmy, bez mała przez półtora wieku w ich rękach pozostawał.

Ażeby serce anielskie bohatera naszego jak należy ocenić, trzeba było widzieć i słyszeć, jak się troszczył i za krzywdy biednemu ludowi wyrządzone ujmował.

Słyszałem go powtarzającego wszystkim: - A, dla Boga, za cóż niewinni chłopkowie cierpieć mają?

Ja nawet wziętych na wojnie węgierskiej żołnierzy nazad odsyłam, wyjmując im to z głowy, że my tu nie chrześcijan ani kalwinów wojować przyszli, ale tylko samych pogan!

Ten naród ustawicznie ręce wznosi do Pana Boga za nami, nam się w protekcję oddaje, w nas pokłada nadzieję, a ich za to ścinać, tych, którzy nas żywią i dalej żywić będą?!

Pod miastami tureckimi harcować, nie ubogich ziemnych robaków zatracać!

Po wzięciu Ostrzegonfa, gdzie król bardzo pragnął krzyż zatknąć znowu, chciał nazad przejść Dunaj i dalej nieco pociągnąwszy ku Pesztowi wrzekomo, stamtąd dopiero ku granicom polskim zawrócić dla rozłożenia wojsk na zimowe leże.

Królowa zaś jak i większa część tych, którzy przy królu byli, nalegali na niego, aby do Polski wracał, a listy, które z Krakowa przychodziły, rozpaczliwe i niespokojne, nieustannie się tego domagały.

Jakkolwiek zawsze jejmości ulegał, tym razem jednak od imprezy raz powziętej nie odstąpił dla tych listów i szedł dalej, jako zamierzył.

Królowej zaś odpisywał: "Wierzę, że tam ich siła pisze i pisali, ażebym nazad powracał, ale to są ci, którzy tego życzą i życzyli, nie dla mnie, ale dla siebie!

Ja zdrowie, życie i szczęście moje oddałem raz w ręce Boskie i chwale Jego świętej, ani go też hazarduję więcej nad to, co poczciwemu należy, i temu, na którego akcje cały patrzy świat.

Miłe mi życie dla usługi Boskiej, chrześcijaństwa i ojczyzny, miłe dla Waszej.

Mości, dzieci, krewnych i przyjaciół moich, ależ i honor, na który się cały wiek robiło, powinien być miły, a to oboje, przy łasce i protekcji Bożej, pogodzą się".

Własne to są jego słowa.

Соседние файлы в предмете [НЕСОРТИРОВАННОЕ]