Добавил:
Upload Опубликованный материал нарушает ваши авторские права? Сообщите нам.
Вуз: Предмет: Файл:
Jezyk polski_3_kurs.doc
Скачиваний:
0
Добавлен:
01.07.2025
Размер:
11.06 Mб
Скачать

3.13. Uzupełnij zdanie według wzoru.

Wzór:  Pójdziemy dziś do kina? (jutro) Dziś nie mam czasu. Pójdźmy jutro.

1. Pójdziemy dziś do teatru? Dziś nie mogę. (jutro). 2. Odwiedzimy dziś Kwiatkowskich? Dziś jestem zmęczony. (w, sobota). 3. Pojedziemy jutro na mecz? Jutro nie mam czasu. (we, wtorek). 4. Napiszemy listy do rodziny? Teraz nie mam czasu. (pojutrze). 5. Wyślemy zaproszenia na przyjęcie? Teraz nie mam czasu. (za, godzina). 6. Pójdziemy na spacer? Teraz nie mam ochoty (w, niedziela). 7. Porozmawiamy o ostatniej premierze? Teraz nie mam czasu. (później). 8. Posprzątamy mieszkanie? Dziś jestem zmęczony (po, południe). 9. Pozbieramy owoce w ogrodzie? Dziś jestem zajęty (po, śniadanie). 10. Posłuchamy radia? Teraz jestem zajęty (wieczór).

TEKST UZUPEŁNIAJĄCY

Polskie gwiazdy sceny w anegdocie

Odsiecz domowa

Krystyna Janda wspomina z rozrzewnieniem swoją pomoc domową, panią Honoratę, która towarzyszyła jej długie dwanaście lat i pomagała w uporaniu się z prozaicznymi stronami życia. Była to osoba o wielkim sercu, ogromnie do aktorki i jej małej córeczki przywiązana. Prosta chłopka z tarnowskiego, mówiąca gwarą, nie ubierająca się po miejsku, będąca na bakier ze zdobyczami cywilizacji – to na zewnątrz, w środku osoba mądra i wielkoduszna. Robiła pani Krystynie uwagi w miejscach publicznych, mówiąc na przykład głośno do pasażerów w autobusie lub widzów w teatrze. Było to nawet zabawne i wzruszające. Prawdziwy cud, że stosunek Honoraty do zajęć zawodowych nie zaważył na karierze pani Krystyny. Dzwoniącym, którzy prosili aktorkę do telefonu, odkładała słuchawkę na widełki, nie mogąc pojąć, że mogą to potraktować jako koniec rozmowy. Najgorsze było to, że przeganiała reżyserów spod drzwi, wyobrażała sobie, że kobieta krótko po urodzeniu dziecka nie może pracować. I nie bacząc na konsekwencje, “broniła swojej pani”: – Weź chłopie inną, co to ona jedna do nadawania? Mało artystków? Dajże jej spokój. Nie ma jej, nie będzie nadawać. Ma dzieciaka!!!

Słodkie rozczarowanie

Jerzy Gruza był kiedyś członkiem jury festiwalu telewizyjnego. Ciało obradowało rzetelnie, choć za oknem kusiła szwajcarska przyroda. Na koniec piękna hostessa zapowiedziała, że firma sponsorująca festiwal przygotowała dla jury niespodzianki. Trzeba je odebrać w sekretariacie. Pan Jurek już widział (ot, skojarzenia!), jak wyjmuje z torby tykającą zawartość. Niestety, w sekretariacie czekały na jurorów teczki z pięknymi podziękowaniami i... tabliczką czekolady. Zdjął więc pan Jurek niepostrzeżenie swojego “tissota” i wsunął go do wewnątrz, po to, by za chwilę krzyknąć radośnie: – O zegarki dają!

Potem zaś szelma obserwował jak trzydziestu spracowanych tuzów telewizji z całego świata na próżno bebeszy swe teczki.

Wieniawski zbiera laury za wspaniały koncert

L

EKCJA

SZESNASTA

PORY ROKU

POGODA

P

Gramatyka

Nazwy cech abstrakcyjnych.

Odmiana liczebników głównych od pięciu wzwyż.

rzygotowanie do konwersacji

 Deszcz pada (mży, siąpi, kapie). Śnieg pada.

 Już jest jesień (zima, wiosna, lato).

 Jutro będzie pogodny (dżdżysty, pochmurny, słoneczny) dzień.

 Na zachodzie (wschodzie, południu, północy) możliwe ... .

 Zachmurzenie jest małe (umiarkowane, duże).

TEKST

Zaczyna się ulubiona pora roku Marka i Ewy  wiosna. Zwłaszcza w jej drugiej połowie wreszcie można wyjechać poza miasto. W sobotę z rana Ewa przedzwoniła do kolegów i koleżanek namawiając na wycieczkę. Prawie wszyscy chętnie się zgodzili, co prawda pod jednym warunkiem  że będzie ciepło.

I rzeczywiście, w niedzielę z rana zapowiadała się ładna pogoda. Był to typowy kwietniowy ranek. Kiedy wyjeżdżali z miasta, była dość gęsta mgła, ale szybko opadła i wyjrzało słońce. Nie grzało mocno, bo to jeszcze kwiecień, jednak koło południa w słońcu zrobiło się nawet gorąco.

Droga prowadziła wśród ledwo zieleniących się łąk. Powietrze było spokojne, przejrzyste i nasiąknięte rozbudzającym się życiem. W odświeżonym powietrzu czuło się woń liści i młodych traw, pokrytych rosą. Ciepły wiaterek poruszał rozwijające się listki drzew.

Koledzy minęli kilka małych wsi i skręcili w drogę wysadzaną starymi wierzbami. Na prawo od drogi rozciągał się niski brzeg Wisły, a po lewej stronie pojawiły się znajome wzgórza porośnięte krzakami i drzewami. Nareszcie ich ulubione miejsce! Dookoła skromne na razie kolory wiosny, cichy bieg rzeki oraz nieuchwytny szmer młodego lasu. (174 wyrazy, 365 sylab, czas czytania 75 sek, tempo 4,8 syl./sek)